Wszystko po naszemu

Jedną z hucznie zapowiadanych atrakcji, które czekały na uczestników dni Jarosławia były żarciowozy. Każdy, kto chciał popróbować jakichś specjałów, musiał oczywiście wcześniej za nie zapłacić. Atrakcja wydawać mogłoby się żadna, ale w mieście olśnień, gdzie odwiedzający Rynek rozglądają się wokół, gdzie tu można by coś zjeść, chyba jak najbardziej trafiona.

Znak informujący, że jest się w słynnej wiosce letniskowej, zniknął na dobre. Urzędnicy od roku sprawę badają, sprawdzają, czy on jest, czy go nie ma. Do jego postawienia nikt się nie śpieszy. Pewnie ktoś doszedł do wniosku, że każdy nad zalew trafi. A przejezdni wjeżdżający do lasu zapewne nie muszą wiedzieć, że znajdują się w takiej malowniczej miejscowości jak Radawa.

Kolejki w zakładzie energetycznym sięgnęły zenitu. Każdy, kto chciał sprawę załatwić, musiał odstać swoje. Nie ważne, że słońce przypiekało, a termometry około 30 stopni Celsjusza wskazywały. Podgonić pracy przecież się nie da, bo system niewydolny. A urzędnik też człowiek, ponad swoje godziny pracował nie będzie. I jak tu pogodzić pretensje tych, co w skwarze wiele godzin czekali oraz rozgoryczenie tych, którzy robili, co mogli, aby jak najwięcej osób obsłużyć?

Przebudowa ul. Tarnowskiego i Pełkińskiej ruszy niebawem. Korzystający z tych dróg muszą uzbroić się w cierpliwość. Pytanie tylko skąd mają ją brać, skoro remonty będą trwać około dwóch lat? O tym niestety nikt nie mówi. Ale skoro rządzący o wyrozumiałość i cierpliwość proszą, to najlepiej chyba wiedzą, że łatwo nie będzie.

W szkołach pusto. Tylko dobiegające z wewnątrz budynków dzwonki, przypominają, o tym, że do niedawna tętniły one życiem. Uczniowie odpoczywają od szkoły i nauczycieli, a nauczyciele od szkoły i uczniów. Kto jest kim bardziej zmęczony, można by polemizować. Pocieszające jest to, że jedni i drudzy sił nabiorą.

Różne grupy w mediach społecznościowych, dotyczące poczynań policji działają coraz prężniej. Wszystkie kroki drogówki niemal lotem błyskawicy dokumentowane są w sieci. Ich członkowie, co jakiś czas dają sobie znać, gdzie radiowóz stoi, w którą stronę jedzie. Zastanawiające jest jednak to, czemu mają służyć takie wpisy? Czy nie mają one jedynie przestrzegać osoby, które wcześniej spożywały alkohol i pomimo tego zdecydowały się wsiąść za kierownicę, by nie jechały tą drogą? A może powstały z myślą o złodziejach, by wiedzieli, gdzie kraść można, a gdzie chwilowo nie?

Pierwszy weekend wakacji rozpoczął się tragicznie. Statystyki utonięć, podobnie jak w latach minionych, biją niechlubne rekordy. Według najwyższej Izby Kontroli ryzyko utonięcia w Polsce jest dwukrotnie wyższe niż w pozostałych krajach Europy, dlatego uważajmy. Kwestię bezpieczeństwa traktujmy priorytetowo. Nikt nie chciałby chyba pozostać czarną kropeczką na policyjnej mapie wypadów ze skutkiem śmiertelnym albo zupełnie nieukazującą ogromu tragedii jedną małą cyferką w innych policyjnych statystykach.

 

Ewelina Kłak