SMJ to nie tylko skarbnica wiedzy historycznej

O Stowarzyszeniu Miłośników Jarosławia rozmawiamy z jego prezesem Marcinem Zaborniakiem.

 

W Jarosławiu nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o SMJ. To fenomen, który trwa od blisko 90 lat.

 Marcin Zaborniak: Stowarzyszenie Miłośników Jarosławia to jedno z najstarszych, w swojej kategorii działalności, stowarzyszeń w Polsce. Od początku konsekwentnie i z uporem wypełnia swoją misję depozytariusza dziedzictwa i pamięci o historii miasta oraz losach jego mieszkańców. SMJ jest ostoją polskości i patriotyzmu, będąc wiernym testamentowi jego założycieli. Świadczy o tym choćby fakt, że w latach 1947-1958 – najgłębszej nocy stalinizmu i komunizmu w powojennej Polsce – działalność stowarzyszenia była czasowo zawieszona.

 

Panie prezesie, jakie były jego początki?

M.Z.: W 1914 r. namiestnictwo we Lwowie zatwierdziło statut „Towarzystwa dla Upiększania Miasta Jarosławia”. Kontynuację jego tradycji w rozszerzonym zakresie i formie podjęło Stowarzyszenie Miłośników Starego Jarosławia powstałe 28 lutego 1934 r. Jego inicjatorami i założycielami byli: Jan Harlender – sekretarz Magistratu, Eugeniusz Kowaliszyn – inspektor szkolny, generał Wacław Scaevola Wieczorkiewicz – dowódca 24 Dywizji Piechoty, Andrzej Wondaś – historyk i dyrektor Szkoły Realnej oraz inżynier architektury Mieczysław Dobrzański. W 1935 roku przyjęto statut, zarejestrowano Stowarzyszenie Miłośników Starego Jarosławia i wybrano pierwszy Zarząd, na czele którego stanął gen. W. S. Wieczorkiewicz. 29 września 1945 roku Walne Zgromadzenie uchwaliło nową nazwę „Stowarzyszenie Miłośników Jarosławia”.

 

Przez stowarzyszenie w ciągu tych wszystkich lat przewinęło się bardzo wiele osób, o różnych poglądach, światopoglądzie, ale o jednym wspólnym mianowniku – miłości do Jarosławia i jego dziedzictwa.

 M.Z.: SMJ liczy kilkuset członków, w tym kilkudziesięciu aktywnych. Swój oddział zamiejscowy Stowarzyszenie ma również w Krakowie. Na czele stoi Zarząd, w skład którego obecnie wchodzą: Grażyna Rychtyk, Grażyna Prząda, Jolanta Korbut, Bogdan Wołoszyn, Łukasz Zagrobelny i Piotr Kozak, którym gorąco dziękuję za wspólną pracę. Warto tu podkreślić, że praca Zarządu jest całkowicie społeczna.

 

Stowarzyszenie kojarzyło i kojarzy się głównie z historią Jarosławia.

M.Z.: SMJ to nie tylko skarbnica wiedzy historycznej. To także ostoja niezależnych ruchów, co było niezwykle istotne po 1958 r., kiedy wznowiło działalność. Tutaj pielęgnowano pamięć przedwojennego harcerstwa, ucząc młodych ludzi, czym jest wierność Bogu i Ojczyźnie. W stowarzyszeniu podtrzymywano także pamięć o garnizonie wojskowym, funkcjonującym w II Rzeczypospolitej. Pielęgnowano etos prawdziwego honoru oficerskiego i tysiącletnie tradycje oręża polskiego. Wymagało to odwagi, której członkom SMJ nie zabrakło.

 

W ciągu 90 lat sukcesów nie brakowało. Jak to wygląda w ostatnich czasach?

M.Z.: W ubiegłym roku otrzymaliśmy wyróżnienie i nagrodę od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, za całokształt działalności. To naprawdę wielka sprawa, zostać docenionym na arenie ogólnopolskiej. My z kolei, jako Stowarzyszenie i ja osobiście jako prezes, zgłosiliśmy kandydaturę Ireneusza Janickiego do nagrody Marszałka Województwa Podkarpackiego „Znak Kultury”. Z sukcesem! Bo warto wspierać naszych rodzimych artystów. Udało się także zorganizować wspólnie z naszym Muzeum Kamienica Orsettich konkurs plastyczno-fotograficzny o dziedzictwie Jarosławia i okolic dla dzieci i młodzieży, z bardzo dużym oddźwiękiem. Kontynuujemy również serię spotkań z ciekawymi i wartościowymi prelegentami. Dużym powodzeniem cieszą się szachy prowadzone przez Piotra Kozaka. Zapraszamy, nasza stała siedziba mieści się w Wielkiej Izbie w Kamienicy Marysieńki, Rynek 11.

 

Na działalność każdej organizacji potrzeba pieniędzy. Jak Państwo sobie z tym radzą?

M.Z.: To przede wszystkim składki członkowskie, pozyskiwanie dotacji na realizację projektów oraz wpłaty 1,5% odpisu od podatku. Teraz szczególnie zachęcam do tej ostatniej formy! Nie zapominajcie o nas! Nasz KRS 0000 1267 58

MP