Jak COVID-19 zmienia rynek używanych samochodów?

Jak COVID-19 zmienia rynek używanych samochodów?

15 stycznia 2021 Wyłącz przez geistchen

Dealerzy samochodowi jako jedne z ostatnich firm wprowadziły sprzedaż internetową. W końcu auto ma koła, może na nich dojechać pod dom klienta. Ale co mieli zrobić sprzedawcy używanych samochodów? Jak pandemia w ogóle wpłynęła na rynek aut używanych? Zmiany są całkiem wyraźne!

 

Po pierwsze: dużo złomu na ulicach

Pierwsza zmiana na pewno nie jest korzystna. Bo ledwo udało się wywalczyć zmniejszenie liczby nieuczciwych komisów, w których auta były w zasadzie złomami, tylko umytymi, a tu przyszedł koronawirus i okazało się, że komunikacja zbiorowa nagle przestała być fajna. Co mieli zrobić ludzie, którzy mieli mało pieniędzy? Ano, kupić jakieś szroty za tysiąc lub dwa. Rzecz jasna w tym przypadku nikt nawet nie odpalał carVertical, żeby sprawdzać historię. Sprzedawało się wszystko: auta ze złomu, wyrejestrowane i bez prawa do rejestracji, kradzione, po ekstremalnych dzwonach, ale trzymające się na szpachli i minii. To wszystko niestety wróciło, a że zbiednieli też często zamożniejsi klienci, to na rynku pojawiły się praktycznie nieużywane (ha-ha, tylko według drogomierza) Arteony czy X5.

 

Po drugie: wyraźny podział komisów

I owszem, komisy najgorszej klasy niestety wróciły. Również niestety zniknęło z rynku wiele mniejszych komisów, które z jednej strony nie chciały iść w kanty, a z drugiej – nie mogły sobie pozwolić na rozwój. I właśnie tutaj dokonał się rozłam. Albo auta od złomiarzy, albo z naprawdę dobrych, ale też nietanich komisów. W nich obsługa zaczęła przypominać tę z salonów dealerskich: wirtualne prezentacje, wideokonferencje ze sprzedawcami i podstawienie auta pod dom w wybranym terminie. Z jednej strony – to musi cieszyć. Z drugiej jednak – wielu klientów zauważyło, że niektóre najbardziej znane marki próbują łączyć te dwa modele działalności, skupiając na placach i szroty, i całkiem dobre auta. Nie zgadniesz, które właśnie oglądasz.

 

Ale patrzymy chętniej na używane

Do niedawna nowe auto z salonu było szczytem marzeń. Przez pandemię wielu klientów musi lepiej przyglądać się swojemu budżetowi i decyduje się jednak na zakup używanego auta. Owszem, w miarę nowego modelu, ze sprawdzonego źródła, często zresztą zaraz po jakiejś większej akcji serwisowej, ale jednak używanego. To przekłada się też na większą świadomość klientów. Poza tymi, którzy kupują cokolwiek, wielu jest takich, którzy biorą tabelki z bestvin.pl, punkt po punkcie sprawdzają używane auta i są gotowi zapłacić sporo, ale za uczciwie wyceniony samochód sprzed kilku czy nawet kilkunastu lat. To spora zmiana nastrojów, bo nagle okazuje się, że wcale nie trzeba być pierwszą osobą na fotelu kierowcy, żeby mieć pełne zaufanie do auta.

 

To nie koniec zmian!

Pandemia trwa, a wraz z nią zmiany standardów na rynku używanych aut. Nie zmienił się dramatycznie układ sił między sprzedającymi prywatnymi a komisami – może te ostatnie są na delikatnym plusie, bo można w czasie jednej wizyty obejrzeć parę aut, ale z drugiej strony standardy higieniczne też bywają różne i tutaj nadal nie ma zwycięzcy. Za to zdecydowanie częściej na rynku używanych samochodów spotykają się uczciwi sprzedawcy ze świadomymi klientami. To oznacza, że pewnie zaraz po tym, jak cały ten bałagan się skończy, momentalnie z rynku zostaną wycięci kanciarze od złomu, bo kiedy nie będzie zakupów z desperacji, nikt nie będzie zainteresowany byle czym.