Czy miastu grozi zapaść?

W budżecie Jarosławia na przyszły rok zabrakło około 19 mln zł i to nie na inwestycje, tylko na bieżące funkcjonowanie. Tak ogromna dziura w wydatkach bieżących może się jeszcze zwiększyć, a jedynym sposobem na jej załatanie są daleko idące oszczędności wiążące się m.in. ze zwolnieniami, rezygnacją z miejskich imprez, a nawet zamknięciem stadionów, czy pływalni oraz większe podatki. Według burmistrza i popierających go radnych finansowy kryzys powoduje głównie inflacja i polityka rządu. Według opozycji wojna w Ukrainie i wcześniejsze zadłużenie miasta.

 

– Na ten niedobór nie mieli wpływu radni. Przez Polski Ład zmniejszyły się wpływy z odpisu od podatku PIT o około jedną piątą, czyli 9 mln zł. To nie radni podwyższyli najniższą krajową. Zgadzamy się, że Polacy powinni lepiej zarabiać, ale nie można zapewnić ustawą podwyżek czyimś kosztem. W tym przypadku samorządu. To też nie radni doprowadzili do 18 procentowej inflacji, a jest mowa o tym, że może być jeszcze wyższa. To nie radni doprowadzili do wysokich cen paliw. To też nie radni mieli wpływ na podwyższenie stóp procentowych i też nie oni podnieśli ceny energii, produktów żywnościowych – tłumaczył przewodniczący Rady Miasta Jarosławia Szczepan Łąka, dodając że dziwi go postawa radnych z klubu PiS, którzy na sesję poświęconą podniesieniu podatków nie przyszli. – Odnoszę wrażenie, że nie chcieli oni skonfrontować się ze skutkami działań podejmowanych przez rząd Zjednoczonej Prawicy – dodawał. – Te pieniądze musimy znaleźć, by zapewnić miastu płynność – argumentował.

O tragicznej sytuacji finansowej miasta mówił też Waldemar Paluch, burmistrz Jarosławia zapowiadając wprowadzenie poważnych oszczędności, zrezygnowanie czasowe z niektórych przedsięwzięć oraz szukanie sposobu na zwiększenie dochodów. To będzie wiązało się z podejmowaniem trudnych i niepopularnych decyzji, jak chociażby już wprowadzona podwyżka podatków od nieruchomości. – W przyszłym roku za energię elektryczna zapłacimy o 3 mln zł więcej i to już po rządowych obniżkach. Na wywóz odpadów trzeba o 3,4 mln zł więcej. Wzrasta stawka za wozokilometry i na przyszły rok trzeba 600 tys. zł więcej. Na same odsetki od kredytów trzeba o 4 miliony zł więcej. Wynagrodzenia we wszystkich instytucjach miejskich wyniosły w tym roku około 39 mln zł. W przyszłym roku trzeba ponad 47mln zł – wyliczał burmistrz. – Jeszcze nie wiem jak będziemy mogli to zbilansować – podsumowywał, ale już zapowiedział daleko posunięte cięcia wydatków. Zapewniał, że nie będzie mowy o zatrudnianiu nowych pracowników przy zwalniających się etatach, nie będzie Sylwestra, a Dni Jarosławia będą skromniutkie. O nowym oświetleniu ulicznym też nie ma mowy. Burmistrz podkreślał, że tak dramatyczna sytuacja finansowa wydarzała się po raz pierwszy w jego kadencji.

 

Dwa podejścia

Podniesienie podatków od nieruchomości i środków transportu daje możliwość zredukowania dziury budżetowej i dlatego radnym przedstawiono projekt uchwały o podwyżkach. Z wyjaśnień burmistrza wynikała, że wzrost podatków może dodać 2,5 mln zł, w tym od firm 1,7 mln zł i wynosi on średnio trochę o ponad 8 %. Według radnych podwyżka jest na poziomie ponad 10%. Radni dwukrotnie zajmowali się uchwałą o podniesieniu podatków. Pierwsze podejście było w poniedziałek, 14 listopada i zakończyło się falstartem, ponieważ na sesję przyszli tylko przedstawiciele klubu Wspólnie Zmieniajmy Jarosław i przy 9 obecnych Rada Miasta nie mogła podejmować decyzji. Na drugiej sesji zwołanej w środę 16 listopada radnych było 15, czyli rada mogła podejmować uchwały Uczestniczyli w niej Dorota Batiuk-Jankiewicz, Magdalena Cisek-Skiba, Bożena Łanowy, Jolanta Makarowska, Monika Więckowska, Agnieszka Wywrót, Witold Duszyński, Krzysztof Kiper, Sebastian Kogut, Piotr Kozak, Jarosław Litwiak, Szczepan Łąka, Wiesław Strzępek, Mariusz Walter i Maciej Wałęga.

Uchwały przeszły, ale zanim radni zagłosowali była dyskusja. – Jakby nie było ogromnego bagażu zadłużenia, to nie byłoby problemu. Na początku rządów burmistrza było 35 mln zł. Teraz będzie 76 mln zł – zwracał uwagę M. Walter.

– Klub PiS będzie głosował przeciwko podwyżce podatku od nieruchomości dla mieszkańców i to nie jest nasza nieodpowiedzialność, czy chowanie głowy w piasek. Jest to troska o naszych mieszkańców. Inflacja, podwyżki nie są winą radnych ani rządu Zjednoczonej Prawicy. To wina wojny u sąsiada. Rząd robi wszystko by ulżyć. Polski Ład daje ogromne wsparcie dla samorządów – przekonywała B. Łanowy.

– Ciekawe oświadczenie. Wiemy jak wygląda budżet i widzimy wzrost wydatków. Rząd zostawił w kieszeniach Polaków duże pieniądze ale kosztem samorządów, bo to one finansują w dużej części Polski Lad. My czekami z rządowych pieniędzy nie zapłacimy za prąd i za administrację. Dzisiaj spełnia się scenariusz. Pozbawione dochodów samorządy będą musiały sięgnąć do kieszenie mieszkańców – odpowiadała D. Batiuk-Jankiewicz. – Jestem zdziwiony wypowiedziami, że samorządy mają trudno. Mówicie o odpowiedzialności za miasto. Kto jest winny tej sytuacji, że 5 mln zł wydajemy na same odsetki. Mamy przykład gm. Tryńcza. Tam wójt wnioskował o obniżenie podatków. Dlaczego mieszkańcy mają płacić za politykę z olbrzymich inwestycji i olbrzymiego zadłużenia. W tej chwili chodzi o zrzucenie odpowiedzialności na całą radę. Proszę spojrzeć w lusterko i pomyśleć, kto jest winien. Taka sytuacja jest w mieście jaką chcieliście – zauważał M. Walter. zwracał się do radnych popierających burmistrza i do burmistrza. – Nasz samorząd ma najwyższe podatki, jakie tylko mogą być. Jeśli je podniesie to będą najwyższe w kraju, a jaka jest średnia dochodów u nas a choćby w Warszawie – dodawał P. Kozak. – W sklepach wszystko drożeje, czy upoważnia nas to do zwiększenia podatków. Burmistrz widzi jedną drogę. Podnieść podatki. Za chwilę podniesiemy opłaty za odpady – mówił W. Strzępek. A. Wywrót przekonywała, że podatki są jednymi z najważniejszych dochodów miasta, a niestabilna sytuacja ekonomiczna wymusza takie podejście. Nie zgadzała się przy tym ze stwierdzeniem, że galopująca inflacja jest wynikiem wojny w Ukrainie. – Po części może tak, ale nie w zdecydowanej większości nie – podkreślała. – Argument, że podnosimy podatki by walczyć z inflacją jest średnia trafiony, bo w ten sposób dajemy impuls inflacyjny – odpowiadał W. Duszyński. Odniósł się on także do stwierdzeń, że samorząd Jarosławia jest grupie najbiedniejszych jednostek w Polsce. – Jeśli jesteśmy tak biedni, to czy jeszcze dokręcać śrubę mieszkańcom. Mają mało, więc niech się więcej dokładają – mówił przywołując przykład cen paliwa, które w bogatszych rejonach kraju są niższe niż w naszym regionie.

Dyskusja do niczego nie doprowadziła. Było wiadomo, że popierający burmistrza radni zagłosują za projektem przez niego złożonym. Głosujący przeciw byli potrzebni na sesji tylko po to, by było kworum. Liczyła się ich obecność, a nie zdanie.

Erka