Ujął pijanego kierowcę

Kolejny przykład prawidłowej reakcji wobec nietrzeźwego kierowcy. Pan Mariusz doprowadził do zatrzymania pojazdu, odebrał kluczyki kierującemu, a następnie wezwał policyjny patrol. W podobny sposób zachował się już nie po raz pierwszy w życiu.

 

Był poniedziałek, 4 października, około godz. 9 rano. Pan Mariusz, będąc w pracy, usłyszał niegłośne uderzenie oraz krzyki kobiety. Nie zastanawiając się ani chwili, poszedł sprawdzić, co się stało. Okazało się, że znajdujący się na Placu Bożnic mężczyzna uszkodził zaparkowany pojazd i próbował odjechać z miejsca zdarzenia. Mężczyznę chciała zatrzymać kobieta, która była świadkiem tej sytuacji. Pan Mariusz nie zważając na nic, podbiegł do auta i zabrał kluczyki ruszającemu mężczyźnie.

– Zaczął krzyczeć, że jestem złodziejem, że ukradłem mu kluczyki. Wcześniej omal mi po nogach nie przejechał. Mówię do niego: Co ty robisz? Uszkodziłeś auto i uciekasz? Na to on do mnie: Przymknij pan oko. Chciał się dogadać. Twierdził, że śpieszy się do domu. Mówił też, że za tydzień zdaje egzamin na prawo jazdy – relacjonuje pan Mariusz Chmura, inkasent na parkingu należącym do Urzędy Miasta Jarosławia.

Pan Mariusz, podejrzewając, że kierujący może być pod wpływem alkoholu o zaistniałym zdarzeniu powiadomił policję.

– Skierowani na miejsce policjanci ustalili, że kierujący bmw, w trakcie cofania, uderzył w zaparkowanego opla. Widzący tę sytuację świadek podszedł do bmw. Gdy wyczuł od kierowcy alkohol, wyciągnął kluczki ze stacyjki i o całym zdarzeniu powiadomił policję – potwierdza asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Funkcjonariusze zbadali stan trzeźwości kierowcy bmw.

– Alkomat wykazał w organizmie 21-latka 1,64 promila alkoholu. Teraz za swoje postępowanie młody kierowca odpowie przed sądem – mówi A. Długosz.

Policjanci przypominają, że za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, zakaz kierowania pojazdami oraz wysoka grzywna. 21-latek nie uniknie też odpowiedzialności za wykroczenie spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Godna pochwały jest również postawa świadka.

– Na słowa uznania zasługuje świadek zdarzenia. Jego zdecydowana reakcja pozwoliła wyeliminować kierującego, który stwarzał zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób – mówi A. Długosz.

 

Nie pierwsza taka interwencja

Pan Mariusz przyznaje, że w swojej pracy spotkał się z niejedną tego typu sytuacją, w której musiała interweniować policja. W pamięci szczególnie utkwił mu jeden taki incydent, który wydarzył się około czterech lat temu.

– Kiedyś na parking podjechał mężczyzna, wysiadł z samochodu, daje mi dziesięciozłotowy banknot i mówi: Szefuniu, ja tylko na chwilę do monopolowego. Kiedy odszedł, wezwałem policję. Zjawili się błyskawicznie. Byli po cywilnemu. Obstawili parking. Za chwilę wraca ten mężczyzna z otwartą butelką wódki. Podchodzi do mnie i mówi: kolego napij się ze mną, bo ja już odjeżdżam. Odmówiłem. Ten wsiadł do auta i odpalił samochód. Wtedy do akcji wkroczyli policjanci – wspomina pan Mariusz. – Okazało się, że wcześniej potrącił kogoś na pasach. Kiedy usłyszał wyrok przyszła do mnie jego żona z pretensjami, że jej męża do więzienia wpakowałem. Nie toleruję takich rzeczy. Piłeś, nie jedź! – dodaje.

EK