Porozmawiajmy o czymś pozytywnym

18 listopada 2020 0 przez geistchen

Czy ma ktoś do zaproponowania jakiś temat? Nie? Wśród przewijających się w mediach kwestii królują protesty i obostrzenia. Czyli tutaj próżno szukać pozytywnych aspektów, chyba że komuś to sprawia przyjemność. Czy jest ktoś taki na sali? Skoro zarówno w Jarosławiu, jak i Przeworsku niektórzy ludzie wyszli na ulice protestować, to być może, wśród nich był ktoś, kto zrobił to dla przyjemności. Bo pozostali protestanci i protestantki z kwaśnymi minami walczyli o swoje przekonania.

 


Reklama



Reklama



Reklama


A gdyby tak wszyscy wyszli protestować za tym, co im na sercach leży? Na przykład piraci drogowi za zniesieniem zakazu wyprzedzania na ciągłej i limitów prędkości, a ekoentuzjaści za całkowitym zakazem jazdy samochodem. Rozciągając to na wszystkie sfery życia, w każdej z nich znalazłyby się grupy, których postulaty wykluczają się wzajemnie. A żyć trzeba wspólnie, chociaż niektórzy chcieliby zniknięcia „tej drugiej” grupy o odmiennych przekonaniach.

Wspólny protest niezadowolonych z takich czy innych decyzji władz staje się zatem niemożliwy. Protestujący prędzej czy później podzielą się na grupy i zaczną żreć między sobą, skoro od początku formują się walczące ze sobą grupy manifestantów. Odłóżmy zatem protesty, zanim dojdzie do całkowitej katastrofy. Kto jest za? Wszyscy? Czy znajdzie się ktoś, kto nie odpuści i będzie walczył o to, co jest solą w oku człowieka o odmiennych poglądach?

Zaraz zaraz, przecież miało być coś pozytywnego. A dla każdego pozytywną sytuacją jest, gdy jego zostaje na wierzchu. Teoretycznie zatem decyzja, która spowodowała wyjście części ludzi na ulicę, jest przez innych brana za coś dobrego. Czy odniosła dla nich dobry skutek? Nie bardzo, bo musieli również wyjść na ulicę i szarpać się wzajemnie w akompaniamencie nienawistnych haseł. Nie ma w tej sytuacji zwycięzców.

Żeby wszyscy mogli odnieść korzyść, każdy z osobna musiałby spuścić z tonu i popatrzeć mniej nienawistnym okiem na drugą stronę barykady. Więcej zrozumienia, bo chcąc innym dopiec, możemy skończyć jak Polak z dowcipu, który brzmi tak oto: Polak spotyka czarodzieja, który obiecuje spełnić jedno jego życzenie. Wcześniej przestrzega go „Pamiętaj, że czegokolwiek byś sobie nie zażyczył, to twojemu znienawidzonemu sąsiadowi spełni się dwukrotnie”. Polak uśmiechnął się misternie, po czym wypowiedział swoje życzenie „usuń mi jedno oko”.

 

Jakub Rzeźnik