Wojna już do nas dotarła

Niepokój i strach pojawiły się już na początku ubiegłego tygodnia. W nocy z poniedziałku na wtorek trwający kilka godzin huk samolotów wojskowych budził obawy mieszkańców powiatu jarosławskiego. W czwartek rano usłyszeliśmy, że wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę i już od kilku godzin trwa wojna. Tego samego dnia wieczorem ludzie oblegli stacje benzynowe. Piątek powitaliśmy z długimi kolejkami przy bankomatach. Zaczęło brakować pieniędzy w niektórych oddziałach banku.

Sytuacja w przygranicznych obszarach, a znaczna część powiatu jarosławskiego ma takie położenie, stawała się podobna do tej, jaka panowała dzień wcześniej we Lwowie. Różnica była tylko w tym, że nie było działań wojennych i nikt nie miał zamiaru uciekać.

 

Niepokojące patrole samolotów wojskowych

Huk silników samolotów patrolujących niebo w okolicach Jarosławia wzbudził niepokój, a wśród części mieszkańców nawet strach. Maszyny wojskowe patrolowały niebo nad Jarosławiem i okolicami Pruchnika wieczorem i w nocy z 21 na 22 lutego. Zataczały pętle między Szówskiem a Pruchnikiem i Rokietnicą. Pojawiły się tuż po tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił uznanie niepodległości dwóch samozwańczych republik na obszarze Ukrainy.

Przeloty rejestrował serwis internetowy Flight Radar, pokazując ich lokalizację w czasie rzeczywistym. Maszyny przelatywały wielokrotnie, a ich huk był słyszalny nawet w okolicach Przeworska, czy Lubaczowa. Wdzierający się do domów i powtarzający się co kilka minut niski dźwięk spowodował, że media społecznościowe zahuczały od informacji, ostrzeżeń i mniej lub bardziej sprawdzonych wieści. Zaraz po pojawieniu się statków powietrznych pojawiły się komentarze różnego typu. Od humorystycznych wyrażających obawy, że kury przestaną się nieść, do dramatycznych mówiących, że wojenne zagrożenie nadciąga, a konflikt między Ukrainą i Rosją jest groźny także dla nas .

Internetowy radar informował, że nad jarosławskim niebem krążyły m.in. dwa samoloty wojskowe Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych Hercules C-130 oraz Boeing CV-22B Osprey. Internauci pisali też samolotach nie rejestrowanych przez Flight Radar oraz o towarzyszących Herculesom śmigłowcach. Maszyny patrolowały przygraniczną przestrzeń powietrzną. Nie zmierzały w określonym kierunku, tylko przelatywały nad wyznaczonym obszarem wykonując okrążenia, a donośne buczenie silników wywoływało niepokój wśród mieszkańców. Po północy huk maszyn wojskowych ucichł.

Wiadomo, że samoloty przyleciały z bazy wojskowej pod Poznaniem. Utrzymujące się dość długo na przygranicznym niebie potężne transportowe Herculesy, śmigłowce i najprawdopodobniej odrzutowce nie rejestrowane na cywilnych radarach zaznaczały obecność sił NATO przy granicy z Ukrainą. Wszystko wskazuje, że zapewniały także ochronę i transport dla ewakuowanych w tym czasie z Lwowa do Warszawy pracowników dyplomatycznych USA. Świadczy o tym fakt, że około godz. 2 we wtorek dwa samoloty transportowe wylądowały we Lwowie. Nad ich bezpieczeństwem miały czuwać dwa myśliwce F15. Według internautów myśliwce pojawiały się jeszcze kilkakrotnie już po powrocie samolotów transportowych do bazy.

Dzień później było już oficjalne potwierdzenie amerykańskiej operacji sił specjalnych na podkarpaciu. Według portalu Magazynu Militarnego milmag.pl, 21 lutego br. wieczorem czasu lokalnego dwa samoloty wsparcia operacji specjalnych MC-130J Commando II, należące do amerykańskiego Dowództwa Operacji Specjalnych USAF (Air Force Special Operations Command, AFSOC), zabezpieczały nad przestrzenią powietrzną województwa podkarpackiego operację ewakuacji personelu dyplomatycznego USA ze Lwowa do Polski za pomocą dwóch zmiennowirnikowców CV-22B Osprey. Nastąpiło to krótko po orędziu rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i ogłoszeniu uznawania przez Rosję niepodległości separatystycznych Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, a także decyzji o wysłaniu tam wojsk.

 

Na skraju paniki

Niespokojna noc na jarosławskim niebie nie powtórzyła się do końca tygodnia, ale niepokój narastał, by w czwartek zmienić się odczucia bliskie paniki. W nocy rosyjscy żołnierze zaatakowali Ukrainę z wielu stron. Pociski spadały na położony około 60 kilometrów od granicy z Polską Lwów. Serwisy prasowe zapełniły się informacjami o zmasowanym ataku na ukraińskie miasta. Niepokój po naszej stronie narastał z godziny na godzinę. Zaczęły się tworzyć kolejki przy stacjach benzynowych. Ludzie kupowali na zapas i trzeba już było postać przy bankomacie. Prezes Orlenu, który jest głównym dostawcą paliw apelował, by nie ulegać panice i zapewniał, że paliwa nie braknie. Wprowadził sprzedaż tylko do zbiorników samochodowych, ale obiecał, że paliwo nie będzie drożeć. Ostrzegł również sprzedawców zaopatrujących się w Orlenie, że przy podniesieniu cen zerwie z nimi umowę na dostawę. W czwartek wieczorem kolejki po paliwo juz blokowały przejazd. W piątek rano były mniejsze. Paliwo już było droższe. Także na stacjach Orlenu i mimo zapewnień prezesa zaczynało go brakować.

Pojawiły się problemy z wybraniem pieniędzy z banku. Wprowadzono ograniczenia wysokości wybieranych kwot. W piątek rano przed jednym z jarosławskich oddziałów banku w kolejce było kilkadziesiąt osób. Kilka godzin później było podobnie. Bankomat przy oddziale państwowego banku tylko przyjmował pieniądze. Odrzucał wypłatę nawet drobnej sumy. – W bankomacie nie ma pieniędzy. W oddziale też ich zabrakło. Obiecali, że dowiozą – informował grzecznie, ale bez przekonania pracownik banku.

Ludzie powariowali – słychać było na ulicy, ale nawet ci, co tak mówili przygotowywali się na gospodarczy krach uderzający w zwykłych mieszkańców. Były też głosy, że wszystko się ustabilizuje, podobnie jak było po ogłoszeniu pandemii. Wtedy też były problemy z zakupem paliwa, kolejki do bankomatów i brak niektórych towarów sklepach. Pojawiały się jednak zdania, że to dopiero początek wojny, która może objąć nie tylko Ukrainę.

Sytuacja pokazywana przez wszystkie serwisy informacyjne budziła niepokój. Rosyjskie siły niszczyły kolejne lotniska i miejsca o znaczeniu strategicznym. Pociski spadały także na domy. Ginęli ludzie.

Kolejne dni przynosiły tragiczne informacje. Ukraina ciągle się broni. Wysadza mosty. Mobilizuje mężczyzn zakazując im wyjazdu z kraju. Obrazy docierające z terenu działań wojennych są dramatyczne, a często nawet przerażające. To wzmaga niepokój. Z dobiegających z Lwowa informacji dowiadujemy się, że ludzie kupują wszystko, co może się przydać przy odcięciu od sklepów i aptek. Oblegają stacje benzynowe i starają się opuścić zagrożone rejony. Powrócił huk samolotów dostarczających zaopatrzenie Ukraińcom. Ich postawa zadziwiła nie tylko agresora. Na pomoc ruszyła cała Europa. Wsparcie śle Ameryka. Od najeźdźcy odcina się cały świat.

 

Jesteśmy przygotowani

Takie zdania słyszymy od polskich władz, od koncernu paliwowego oraz od przedstawicieli ważnych dla kraju instytucji i jednostek. Uspokajają i apelują, by nie poddawać się panice. Na Podkarpacie przybywa coraz więcej żołnierzy amerykańskich żołnierzy. Siły NATO mają pomóc w zabezpieczeniu naszych granic, które są także wschodnią flanką paktu.

Amerykańscy żołnierze 82. Dywizji Powietrznodesantowej stacjonują m.in. w Rzeszowie. Siły NATO można spotkać w Mielcu i Przemyślu. Żołnierze US Army zajęli rzadko wykorzystywane lotnisko tuż przy granicy z Ukrainą w Woli Korzenieckiej. Możliwe, że przygotowują tam bazę.

Dla uciekających z Ukrainy przygotowano punkty recepcyjne. Zlokalizowano je wzdłuż granicy ukraińskiej. Jest ich 9. Otwarto je w czwartek. Najbliższy jest przy przejściu w Koroczowej. – Wobec bezprecedensowego i dokonanego z naruszeniem prawa międzynarodowego ataku Rosji na Ukrainę, w porozumieniu z rządem Rzeczypospolitej Polskiej, przygotowaliśmy na terenie województwa podkarpackiego punkty recepcyjne, których zadaniem będzie przyjęcie i obsługa w pierwszym zakresie osób, które zdecydują się opuścić terytorium Ukrainy – mówiła podczas uruchomieniu punktu w Koroczowej wojewoda Ewa Leniart. ⁃ Na terenie województwa podkarpackiego przygotowaliśmy cztery punkty oraz jeden dodatkowy na dworcu w Przemyślu dla obsługi ruchu kolejowego. Ta pierwsza pomoc udzielana w punktach będzie dotyczyć wsparcia prawnego, zalegalizowania pobytu, udzielenie pomocy medycznej oraz zabezpieczenia pod względem spożywczym, sanitarnym i humanitarnym – wyjaśniała. Wojewoda podkreśliła, że prace związane utworzeniem oraz dalszym funkcjonowaniem punktów zaangażowanie zostały służby takie jak Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej, Państwowa Straż Pożarna, Policja, Polski Czerwony Krzyż oraz przedstawiciele samorządów. Wojewoda dodała – że zgodnie z ich przeznaczeniem – punkty będą miały charakter pierwszego przyjęcia uchodźców. Z punktów recepcyjnych, cudzoziemcy będą trafiać do województw gdzie odbędzie się ich zabezpieczenie pod względem czasowego pobytu. Dla Podkarpacia są to województwa: małopolskie, śląskie, opolskie, dolnośląskie, lubuskie, świętokrzyskie i łódzkie. Jak podkreśliła Ewa Leniart, wojewodowie z tych regionów są przygotowani i mają ustalone miejsca dla osób, które zwrócą się z prośbą o udzielenie im schronienia na terytorium Rzeczypospolitej.

Komendant Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej gen. bryg. Andrzej Popko zapewnia, że wszystkie przejścia na terenie województwa podkarpackiego funkcjonują normalnie. SG odnotowuje wzmożony ruch osób deklarujących chęć wjazdu do Polski. Na chwilę obecną większość z nich kieruje się do rodzin i znajomych mieszkających w Polsce. – Podczas kontroli granicznej funkcjonariusze SG informują o możliwości uzyskania pomocy w punktach recepcyjnych – informują służby graniczne. Od 25 lutego w związku konfliktem zbrojnym, osoby przekraczające granice z terytorium Ukrainy zwolnione są z obowiązku odbycia kwarantanny, oraz okazywania negatywnego wyniku testu w kierunku SARS-CoV2. Pełna obsada na przejściach ma zapewnić maksymalną przepustowość. Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej skierował na teren województwa podkarpackiego dodatkowe siły i środki. To m.in. autobusy do przewożenia uchodźców. Dodatkowe wsparcie stanowią kadeci ze szkoły aspirantów z Krakowa, którzy już przyjechali na Podkarpacie. Zostały też wzmocnione siły policji. Dla zapewnienie bezpieczeństwa komendant główny Policji skierował na Podkarpacie dodatkowych 270 funkcjonariuszy.

W piątek na przejściu w Korczowej było spokojnie. Przed południem odwiedził je Bogdan Szylar, wójt gminy Radymno. Spotkał się tam m.in. z przedstawicielami Urzędu ds Uchodźców. Urząd przygotował specjalny serwis z informacjami dla obywateli Ukrainy, szukających schronienia na terytorium RP. Jest dostępny pod adresem https://www.gov.pl/web/udsc/ukraina. Dla Ukraińców wjeżdżających na Podkarpacie uruchomiono także specjalną infolinię : 800 100 990.

Pomoc płynie ze wszystkich stron i jest już dość dobrze zorganizowana. Uaktualniane na bieżąco informacje są publikowane w Internecie. Pod koniec przy granicy z Ukraina pojawiły się myśliwce amerykańskie. W niedzielę patrolował przygraniczne obszary supernowoczesny F-35. Miał włączony transponder, więc był widoczny na cywilnych radarach. Trudno powiedzieć ile utajnionych lotów wykonano. Wiadomo, że po zaostrzeniu kryzysu Amerykanie wysłali do Europy 12 samolotów F-35 z Dywizjonów 388 i 419. Po dwa samoloty stacjonują w Estonii, Litwie i Rumunii, a sześć wylądował Niemczech. F-35 nie stacjonują w Polsce.

Rozpętana przez Putina wojna już objęła całą Europę. Po stronie zaatakowanej Ukrainy stanęła cała międzynarodowa społeczność.

 

erka/PUW, flightradar24.pl, fb