Piaskownica

Nie tak dawno byłam świadkiem rozmowy dwóch mężczyzn, w której jeden żalił się drugiemu, że żona ciągle czegoś od niego chce. A tu każe mu naprawić cieknący kran, a tu dokręcić odpadającą klamkę. Jednym słowem dzień i noc suszy mu o coś głowę. Z rozmowy wynikało, że zupełnie inna sytuacja jest wtedy, gdy prośba pada od drugiej strony. I bynajmniej nie chodziło tu wcale o jakieś wielkie rzeczy. Kiedy ten poprosi o szklankę herbaty, słyszy tylko po stokroć wypowiadane zdanie: „tyle, co sobie siadłam”. A on nie ma przecież zbyt wygórowanych wymagań. Kiedy wraca do domu, ona ciągle jest czymś zajęta. Non stop coś sprząta, gotuje. Mężczyznę zastanawiało wówczas, skąd jego żona wie, co danego dnia działo się w jednym, czy w drugim serialu, skoro jest tak zajęta. Dopiero ten, który słuchał jego żali, uświadomiło go, że to na pewno dlatego, że kobiety mają większą podzielność uwagi.

Niektórzy mężczyźni twierdzą, że to oni w wielu przypadkach są zorganizowani lepiej, niż kobiety. Są zdania, że doskonale sobie ze wszystkim radzą. Tylko rozejrzą się po mieszkaniu i już wiedzą, co jest do zrobienia. Trzeba umyć okno – umyją, trzeba wyprać firankę – wypiorą, oczywiście pod warunkiem, że wcześniej zaplanują, że to zrobią, bo jak postanowią, że nie będą się z tym spieszyć, to nawet palcem nie kiwną. Robota przecież nie zając, nie ucieknie. Musi odleżeć swoje.

Widząc niekiedy pewne sytuacje, człowiek odnosi wrażenie, że nadal znajduje się w piaskownicy. Toczącą się walkę o łopatkę można zauważyć w wielu sferach życia nie tylko prywatnego, ale i publicznego. W obecnych czasach ojcowie sukcesu mnożą się na potęgę. Pod wykonaniem inwestycji podpisują się niekiedy ci, którzy nie mieli z nią nic wspólnego. Widzi to prosty lud i wyciąga wnioski. To, w jakim stopniu był w stanie uwierzyć, w to co usłyszał i zobaczył, zapewne wyjdzie przy wyborach. Zabawa trwa. Z reguły jest przyjemna. Od czasu do czasu tylko, jak to przy zabawie bywa, dochodzi do nieporozumień. Kiedy ktoś komuś podpadnie, musi liczyć się z tym, że może mu sypnąć piaskiem w oczy. I bynajmniej nie będzie miał z tym nic wspólnego szalejący po piaskownicy wiatr.

 

Ewelina Kłak