Mają dość, wyszły na ulice

Pielęgniarki mają dość. Zaostrzają protest. W ostatni poniedziałek wyszły na ulice wielu miast. Marsz niezgody był także w Jarosławiu. Wyruszyły spod Centrum Opieki Medycznej i Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Jarosławiu. Zebrały się pod starostwem.

 

Dwie grupy pielęgniarek z obu jarosławskich szpitali przeszły przez miasto. Większość ubrana na czarno z czerwonymi kartkami w rękach skierowanymi do premiera, ministra zdrowia i rządu. Swoje postulaty wypisały na banerach, a o sytuacji w tym tak ważnym społecznie zawodzie opowiedziały pod budynkiem jarosławskiego starostwa. Protestowi towarzyszyły syreny i chwilami ogłuszający dźwięk gwizdków.

– Od kilkunastu lat staramy się, by nasze wynagrodzenia regulowała ustawa. Uchwalona w 2017r., mimo sprzeciwu naszej organizacji z powodu krzywdzących zapisów dla pielęgniarek i położnych podzieliła nas na trzy grupy i rozdzieliła ekonomicznie. Wprowadzając zbyt niskie współczynniki pracy i duże różnice w poziomach wynagrodzeń w stosunku do innych grup medycznych. Apelowaliśmy o nowelizację. Mimo ponad rocznych rozmów nie osiągnęłyśmy nic. Sejm wprawdzie przyjął nowelizację ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Odrzucił jednak wszystkie poprawki zgłoszone do projektu przez OZZPiP. Naszego zdania nikt nie wziął pod uwagę. Minister Niedzielski wbija przysłowiowy gwóźdź do trumny dla polskiego pielęgniarstwa – tłumaczy Danuta Bazylewicz, przewodnicząca zakładowej organizacji OZZPiP w jarosławskim SPZOZ.

10 czerwca nad nowelizacją ma głosować Senat. Pięć dni później ustawa trafi do Sejmu. To ostatni moment, by zwrócić uwagę parlamentarzystów na skutki nowelizacji, która może spowodować zapaść w opiece pielęgniarskiej.

Razem z Beatą Kornakiewicz, szefową związkowej organizacji w COM w Jarosławiu wyjaśniają, że po wejściu nowelizacji w życie ogromna grupa pielęgniarek nie dostanie nic. Dotknie to doświadczonych pracowników mający około 30-40 -letni staż pracy. W SPZOZ połowa personelu nie będzie mogła liczyć na podwyżki.

Pielęgniarki upominają się nie tylko o godne wynagrodzenie. Zwracają także uwagę, że zapisy uderzają bezpośrednio w tak ważny społecznie zawód. – Już mamy potężne braki kadrowe. Ostro pokazał to okres pandemii. Brakowało personelu nie dlatego, że nie chcieli pracować, ale dlatego, że pielęgniarek nie było. Nowelizacja spowoduje, że duża grupa pielęgniarek i położnych w wieku emerytalnym, która teraz zasila system odejdzie. Kto ich zastąpi. Kto będzie opiekował się pacjentami, skoro młodzi nie są zainteresowani tą pracą. W roku 2020 praw emerytalnych nabyło ponad 10 tys. osób, studia w zawodzie ukończyło i odebrało prawa wykonywania zawodu 5 600 czyli tylko połowa, ale niestety nieliczna grupa, bo zaledwie 2 600 podjęło pracę w zawodzie. Ustawa w takiej wersji nikogo nie zachęci do wiązania się z pielęgniarstwem – apelują protestujący.

 

Protest organizowany przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w ramach sporów zbiorowych popierają organizacje skupiające pracowników sfery medycznej. Wśród nich są m.in. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy wraz z Naczelną Radą Lekarską i Krajowa Rada Fizjoterapeutów oraz związek diagnostów laboratoryjnych.

Organizacje związane z ochroną zdrowia żądają pilnego spotkania z premierem i ministrem zdrowia. Zanim nowelizacja zostanie uchwalona chcą kolejny raz pokazać jej braki.

erka