KODAK Digital Still Camera

Woda opadowa źródłem problemów

Kańczuga: Mieszkaniec Kańczugi Józef Fudali twierdzi, że od sąsiada płynie do niego woda opadowa, zalewając mu ogród, warzywa i piwnicę. Zgłosił to do miejscowego urzędu gminy. Gmina prowadząca spór sąsiedzki wydała decyzję. Pan Józef ma do niej wiele zastrzeżeń.

 

Rozwiązanie problemu związanego z popularną deszczówką stało się najważniejszą rzeczą dla mieszkańca kańczuckiego osiedla. Przytacza on swoje argumenty dotyczące przyczyn problemu. – Teren za ogrodzeniem został podniesiony i utwardzony. Rów został zasypany gruzem. Woda od sąsiadów płynie do mnie. Gmina uważa, że nie zostało złamane prawo wodne. Nigdy wcześniej woda nie podeszła mi pod dom. Teraz zalewa mi działkę, piwnicę, warzywa stały w wodzie. Zgłosiłem to do urzędu gminy. Sąsiedzi zobowiązali się do wstawienia studzienek. Gdy był termin komisji studzienki sąsiada nie zostały sprawdzone. Później bez komisji urzędnik był je sprawdzić. Te studzienki jednak nie wyłapują wody. Chodzi mi o to, by deszczówka od sąsiadów nie płynęła do mnie – tłumaczy pan Józef.

Urząd Miasta i Gminy w Kańczudze twierdzi, że dopełniono wszelkich czynności i na ich podstawie wydano decyzję. – Pan Fudali złożył wniosek o naruszenie stosunków wodnych. Rozpoczęto postępowanie administracyjne, wszystko rzetelnie zostało sprawdzone. Została wydana decyzja. Nie jest ona prawomocna. Panu Fudali przysługuje prawo do odwołania się od tej decyzji – wyjaśnia Paweł Mucha kierownik Referatu Gospodarowania Nieruchomościami i Ochrony Środowiska z miejscowego urzędu.

 

Marcin Sobczak