22-letni student wydziału prawa podejrzany o brutalne zabójstwo pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego niemal cały wrzesień spędzi na obserwacji sądowo-psychiatrycznej w jarosławskim szpitalu. Doniesienia medialne dotyczące tego, że w niewielkim mieście może przebywać tak niebezpieczny mężczyzna, wywołały niepokój wśród mieszkańców. Czy mają się czego obawiać?
Mieszko R. na obserwację do szpitala psychiatrycznego w Jarosławiu trafił 1 września. Najprawdopodobniej spędzi tam co najmniej cztery tygodnie. W tym czasie biegli psychologowie i psychiatrzy będą mieli za zadanie ocenić, czy 22-latek w chwili popełniania czynu był poczytalny. Wydana zostanie opinia.
Jak doszło do tragedii? Przypomnijmy, że 22-latek na początku maja zaatakował siekierą 53-letnią portierkę uczelni, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum. O zdarzeniu tym było głośno w ogólnopolskich mediach, tym bardziej że kobieta nie przeżyła brutalnego ataku. Sprawa ta zbulwersowała opinię publiczną. Wiele osób zadawało sobie pytanie, jak mogło dojść do czegoś takiego? Dlaczego nikt temu nie zapobiegł?
Na pomoc napadniętej kobiecie ruszył 39-letni pracownik Straży UW, któremu napastnik również zadał rany. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala.
Ostatecznie podejrzany został zatrzymany. Interweniującym pracownikom Straży Uniwersyteckiej pomógł funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, który udzielił także pierwszej pomocy przedmedycznej rannemu pracownikowi. SOP przebywała na terenie kampusu, ponieważ na tym samym uniwersytecie swój wykład prowadził Adam Bodnar, ówczesny minister sprawiedliwości.
Areszt i obserwacja
Sprawca zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim trafił do policyjnej izby zatrzymań. – W toku dynamicznie prowadzonych czynności, policjanci pionu operacyjnego przeszukali mieszkanie podejrzanego. W ciągu niespełna doby od zdarzenia policjanci przesłuchali 20 świadków oraz zabezpieczyli szereg nagrań, począwszy od monitoringu z miejsca zdarzenia, po nagrania zarejestrowane przez telefony komórkowe świadków. Policjanci zabezpieczyli także przedmiot, którym sprawca zadał uderzenia i rany cięte swojej ofierze. Ich zadaniem było m.in. przeprowadzenie oględzin miejsca zdarzenia, jak i oględziny ciała pokrzywdzonej – informowała Komenda Stołeczna Policji tuż po zdarzeniu.
22-latek w Prokuraturze Rejonowej dla Warszawy Śródmieście Północ usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem pokrzywdzonej, a także usiłowania zabójstwa pracownika ochrony Straży Uniwersyteckiej oraz znieważenia zwłok pokrzywdzonej. Za popełnione przestępstwa grozi mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Po dokonaniu zbrodni, podejrzany o brutalne zabójstwo przebywał na obserwacji w Radomiu. Jednak opinia przygotowana przez biegłych nie przyniosła rozstrzygnięcia. – Konieczna jest dalsza obserwacja Mieszka R. – informował w połowie lipca Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Początkowo Mieszko R. został aresztowany na trzy miesiące. 4 sierpnia sąd zadecydował jednak, że przedłuży areszt do lutego 2026 roku. – Jeśli nie będzie żadnych komplikacji, to przewidujemy, że to postępowanie będzie mogło skończyć się do końca roku – przekazał prokurator informując, że większość dowodów została już zgromadzona.
Prokuratura czeka na ten najważniejszy dowód, jakim w realiach tego postępowania jest opinia sądowo-psychiatryczna określająca stan podejrzanego w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów.
Mieszkańcy zaniepokojeni
Doniesienia medialne mówiące o tym, że w Jarosławiu może przebywać tak niebezpieczna osoba wywołały strach wśród mieszkańców. Niektórzy zaczęli snuć domysły, że 22-latek będzie chciał z tego szpitala zbiec. Józef Długoń, dyrektor Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej im. prof. Antoniego Kępińskiego zapewnia, że nie ma się czego obawiać. – W siedemdziesięcioletniej historii szpitala nie zdarzyło się, by ktoś stąd uciekł – informuje dyrektor, apelując o rozwagę i rozsądek w powielaniu takich informacji.
Podejrzany o zabójstwo przebywa na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu (w Polsce istnieją również oddziały o jeszcze większym, a mianowicie maksymalnym zabezpieczeniu, ale wobec tego mężczyzny takiego nie orzeczono). Jarosławski szpital posiada jeden z największych oddziałów tego typu na Podkarpaciu. – Na oddziale tym panuje bardzo dobra atmosfera. Nie sądzę, by pacjent ten myślał o ucieczce – zapewnia J. Długoń, nadmieniając, że w szpitalu zachowywane są wszystkie niezbędne środki ostrożności. – Jestem zdziwiony, że informacja tym, gdzie przebywa taka osoba, ujrzała światło dzienne. Staramy się chronić naszych pacjentów. Dbamy o to, by czuli się tu dobrze, a ich pobyt był anonimowy – wyjaśnia dyrektor.
EK, fot. KSP
