Gmina sprzedała mogiłę wojenną

Gmina sprzedała mogiłę wojenną

17 czerwca 2021 Wyłącz przez geistchen

Gmina Sieniawa sprzedała działkę ze zbiorowym grobem ofiar nazizmu. Nowy właściciel ogrodził teren zamykając dostęp do miejsca pamięci narodowej. Zbiorowa mogiła została w pewnym sensie sprywatyzowana. Rodziny spoczywających w niej 17 osób zamordowanych w 1941 r. bezskutecznie starają się o możliwość odwiedzenia grobu bliskich. Interwencje m.in. w Instytucie Pamięci Narodowej nic dają. Tak wynika z opisu Czytelników, którzy po pomoc przyszli do Gazety Jarosławskiej. Według nich zawiniła gmina, której zadaniem jest opieka nad cmentarzami i grobami wojennymi.

 

– Długo po wojnie nie wiedzieliśmy gdzie pochowano dziadka. W końcu koło Sieniawy w leżachowskim lasku zwanym Głażyna znaleźliśmy mogiłę ofiar hitlerowskiego terroru. Tam spoczął razem z innymi mieszkańcami pochodzącymi głównie z jarosławskiego Zasania. Jakieś dwa, trzy lata temu gmina sprzedała działki razem z miejscem spoczynku zamordowanych, chociaż mogiła była zadbana, ogrodzona i opatrzona płytą z tablicą z napisem – „Mogiła zbiorowa zamordowanych przez hitlerowców w 1941 r. Niech spoczywają w spokoju.” Nowy właściciel ogrodził teren i dosłownie oraz w przenośni stanęliśmy przed murem. Dosłownie, bo ogrodzenie jest betonowe. W przenośni, bo nasze interwencje m.in. w Instytucie Pamięci Narodowej nie przynoszą żadnych rezultatów – opowiadają Julian Żołyniak i Piotr Skrzat. Kazimierz Kraus, ich dziadek spoczywa we wspomnianym grobie. Miejsce pochówku jest wpisane w ewidencję miejsc pamięci narodowej IPN, jako mogiła zbiorowa ofiar terroru w Leżachowie. Kryje w sobie prochy 7 Polaków, Ukraińca, 2 Rosjan i 7 Żydów rozstrzelanych przez hitlerowców 29 lipca 1941 r. Do dzisiaj udało się ustalić nazwiska 10 ofiar. Mogiła leży około 70 metrów od drogi wojewódzkiej nr 870. Niemal na pograniczu Sieniawy. Jest otoczona drzewami.

Julianowi Żołyniakowi i Piotrowi Skrzatowi zostały tylko fotografie grobu dziadka. Mogiłę gmina sprzedała.

– Chodzi nam tylko o zachowanie pamięci. Nie wchodzimy w historię. Chcemy tylko odwiedzić miejsce spoczynku najbliższych. Zapalić świeczkę. Pokazać młodym – mówią mężczyźni. – Tym bardziej, że pamięć o dziadku jest ciągle żywa w rodzinie. W momencie rozstrzelania miał 41 lat. Zabrali go razem z innymi z Szówska. Przetrzymywali w cerkwi w Sieniawie. Mama nosiła mu tam jedzenie. Potem gestapowcy wyprowadzili do pobliskiego lasu i zamordowali – dodają.

 

Interweniujący nie mogą zrozumieć dlaczego gmina nie zadbała o uszanowanie miejsca pamięci narodowej. – Gdyby to była pojedyncza mogiła, jakie czasem się zdarzają poza cmentarzami, to można zrozumieć, ale tu jest wojenna mogiła zbiorowa. Miejsce świadczące o naszej historii i wymagające upamiętnienia – uważają. – Jak to jest, że na grobie dziadka nie możemy znicza zapalić – pytają.

 

Nie ma wjazdu

– Przyjechaliśmy pod ogrodzenie. Pracownik powiedział, że nam nie otworzy. Zaczęliśmy więc szukać rozwiązania. Gmina nie pomogła. Zwróciliśmy się do IPN. Przyjechali, ale też nie zostali wpuszczeni. Powiadomili służby wojewody. Sprawa się toczy, ale bardzo wolno. Końca nie widać – narzekają bliscy spoczywających w leżachowskiej mogile. Wychodzą z założenia, że gmina mająca czuwać na cmentarzami i grobami wojennymi nie zadbała o to sprzedając działkę z mogiłą bez ustaleń dotyczących jej utrzymania i możliwości odwiedzin. Według nich zadaniem samorządu jest jak najszybsze wyjaśnienie sprawy, a urzędnicy mają czas.

 

Urzędnicy mają czas

Sami o tym się przekonaliśmy zwracając się do Urzędu Miasta i Gminy w Sieniawie o wyjaśnienie sprawy. W rozmowie telefonicznej dostaliśmy informację, że pytania należy przesłać pisemnie. Jednocześnie Barbara Matyja, sekretarz urzędu przypomniała, że ma 14 dni na odpowiedź. Stwierdziła również, że problem wygląda inaczej niż przedstawili go starający się o zapalenie znicza na grobie dziadka. Pytania przesłaliśmy 2 czerwca. Odpowiedź otrzymaliśmy w piątek, 11 czerwca. Pytaliśmy m.in. dlaczego nie ma dostępu do mogiły wojennej i jak w takiej sytuacji gmina sprawuje nad nią opiekę. Sekretarz zaznaczyła, że uwagi bliskich spoczywających w wojennej mogile są w zdecydowanej większości niezgodne z prawdą i nie mają potwierdzenia w dokumentacji przesłanej do odpowiednich instytucji, zarówno przez właściciela, jak i lokalne władze. Potwierdziła jednak, że działka nr 689/1 na terenie której znajduje się mogiła zbiorowa 17 ofiar terroru z 1941 roku, zlokalizowana w miejscowości Leżachów od 2019 roku pozostaje we władaniu osoby fizycznej. – Właściciel prywatnej posesji, na której znajduje się mogiła, zadeklarował otwartość i dopuszczenie wszystkich osób do mogiły. Zatem osoby odwiedzające mają możliwość dotarcia do miejsca pochówku bez jakiegokolwiek problemu. Ponadto właściciel deklaruje działanie na rzecz zabezpieczenia i przeprowadzenia prac restauratorskich w/w mogiły przy zachowaniu warunku zaangażowania i pokrycia kosztów przez odpowiednie organy, jak również umożliwienie ekshumacji ofiar poprzez organy do tego upoważnione. Z kolei zabezpieczenie terenu ogranicza możliwość ewentualnych aktów wandalizmu i dewastacji miejsca pochówku – wyjaśnia B. Matyja.

 

Otwarci na rozmowy

Pytaliśmy także spółkę Newkom Eko, która zajmuje teren w sąsiedztwie działki z mogiłą. Po kilku godzinach dostaliśmy wyjaśnienie. Spółka potwierdza, że właścicielem nieruchomości jest osoba prywatna. – Jednak w odpowiedzi na pytania dotyczące mogiły zlokalizowanej na wspomnianym terenie informujemy, że już dwukrotnie udzieliliśmy wyczerpujących odpowiedzi stosownym organom samorządowym. Podkreślamy zatem, iż stworzyliśmy możliwość korzystania z mogiły zainteresowanym, w tym rodzinom poległych. Podmioty te zostały również poinformowane o możliwości bezpośredniego kontaktu z właścicielem terenu. Dane kontaktowe są ogólnodostępne w internecie i na bramie wjazdowej – informuje zarząd spółki zaznaczając, że jeśli zajdzie taka konieczność umożliwi odpowiednim organom sprawowanie opieki nad zbiorowym grobem.

 

Nie wpuścili

Po otrzymaniu odpowiedzi skontaktowaliśmy się z J. Żołyniakiem. On stoi przy swojej wersji. – Dwa dni temu kuzyn chciał zapalić znicze na grobie dziadka. Nie został wpuszczony – stwierdza.

erka