Dziecko narzędziem zemsty

Dziecko narzędziem zemsty

2 czerwca 2021 Wyłącz przez geistchen

– Musimy radzić sobie z problemami. Jesteśmy w końcu dorośli, ale jak pogodzić się z traumą fundowaną naszym dzieciom? Z niszczeniem ich osobowości. Z wyrafinowaną przemocą psychiczną. Nie pogodzimy się z emocjonalnym rozszarpywaniem i druzgotaniem dziecięcego serca – mówią rodzice, którzy stali się obiektem zemsty ze strony byłych partnerów. Zemsty wyrafinowanej, bo realizowanej poprzez ich własne dzieci, które nie dość że zostają rozerwane emocjonalnie przy rozstaniu ojca i matki, to stają się narzędziem w bezpardonowym niszczeniu byłego partnera.

 

O problemie, gdy jeden z rodziców jest eliminowany z życia dziecka różnymi, czasem bardzo dramatycznymi metodami, rzadko się mówi. Okazuje się jednak, że dotyczy sporej grupy dzieci, którym normalny świat się wali i to za sprawą ojca lub matki. Określa się go jako alienacja rodzicielska, ogólnie rozumiana jako utrudnianie kontaktu dziecka z jednym z rodziców. Niestety coraz częściej przybiera przerażające formy. Najgorsze, że dotyczy najmłodszych, które okres dorastania muszą przeżyć w okropnym świecie wykorzystującym uczucia miłości rodzicielskiej do niszczenia wszystkiego, co o wartości rodziny świadczy.

Walczą o dzieciństwo dla swoich córek i synów.

Spowiedź odrzuconych rodziców

Spotkaliśmy się z czwórką rodziców zmagających się z byłym partnerem, sądami, kuratorami, policją i prawnikami. Mają jeden cel. Chcą zapewnić swoim dzieciom normalne życie. Uchronić je przed lękiem, arogancją i brakiem bezpieczeństwa. Dać im miłość obu, niekoniecznie mieszkających razem, rodziców. W zamian muszą walczyć z manipulacją i wykorzystywaniem uczuć młodych ludzi do psychicznego niszczenia innych. Coraz częściej odrzuceni przez drugą stronę rodzice stają przed murem, którego nie można pokonać. Pozostaje tylko pytanie, jaki człowiek wyrośnie z dziecka, któremu ktoś stwarzał tak makabryczny obraz najbliższych osób.

Małgorzata

Mam pełnię władz rodzicielskich. Od 9 lat wychowuję już nastoletniego syna, ale nie utrudniam mu kontaktu z ojcem. Zanim żeśmy się rozstali nie wiedziałam nic o manipulacji jaką mogą stosować byli partnerzy. Pierwszy raz zwróciłam uwagę, gdy syn miał kilka lat. Zapodział mu się telefon kupiony przez ojca. Zadzwoniłam. Telefon się znalazł, a na monitorze widać było obraz czarownicy. Pokazywał synowi, że mama dzwoni. Potem doszły wyzwiska. Były mąż nie używa w rozmowie z synem słowa mama, czy matka. Zamiast tego stosuje określenie Goebbels lub zastępuje je przekleństwem. Już w czasie epidemii syn pojechał do ojca. Przez trzy miesiące nie wiedziałam gdzie jest, co się z nim dzieje. Wcześniej też było podobnie. Wniosłam do sądu sprawę o odebranie dziecka. Do dzisiaj nie została zakończona. Na szczęście syn wrócił. Najgorsze, że po każdym pobycie u ojca przyjeżdża wyobcowany i przez kilka dni dochodzi do siebie. Potem wraca do normalności, by wrócić do tego stanu po kolejnej wizycie. Byłam z synem u psychologa. Po rozmowie z nim oraz oceniając jego zachowanie lekarz orzekł, że ojciec ma najpewniej zaburzenia osobowości i przekładają się one na dziecko. Robię co mogę by syn wyrósł na normalnego człowieka, ale coraz częściej się boję. Bardzo się boję. Najstraszniejsze jest przeświadczenie, że w tej walce o normalność jesteśmy sami.

 

Robert

Adaś ma cztery lata i zgodnie z postanowieniem sądu mam prawo spotykać się z nim dwa razy w tygodniu. Odwiedzam go kiedy tylko mogę. Widzę, że dziecko jest coraz bardziej zahukane, wycofane, unika kontaktów. Potrafi powiedzieć, że mama nie pozwala mu, by przytulił się do ojca. Żona robi wszystko, bym nie mógł dziecka zabrać. Nie mam możliwości dowiedzieć się, czy dziecko jest zdrowe. Do zapytania o zdrowie syna i przejrzenia dokumentacji lekarskiej nie jestem upoważniony. Za to babcia Adasia ze strony matki upoważnienie ma. Prawomocne orzeczenia sądu nie są respektowane przez byłą żonę. Wszyscy umywają ręce. Tworzą się sprawy nie do rozwikłania. Dziecko żyje w sztucznym świecie. Tworzonym przez matkę i jej rodzinę. Ojciec i wszystko, co z nim związane pokazywane jest jako zło, którego trzeba unikać za wszelką cenę. Długa sądowa przepychanka doprowadziła do tego, że byłej żonie ograniczono prawa rodzicielskie, ale to w jej otoczeniu Adaś przebywa na co dzień. Muszę przyznać, że pojawia się światełko nadziei. Sądy coraz częściej zauważają problem. Na razie to kropla w morzu. Nie wstydzę się swojej walki o normalne dzieciństwo dla syna. Niech wstydzą się ci, którzy je dziecku zabierają, manipulują nim i wykorzystują jako środek do zemsty na drugim rodzicu. Będę walczył o normalne dzieciństwo Adasia. To obowiązek ojca, a jest tak, że nie mogę dziecka odwieźć do przedszkola, chociaż sąd mi tego nie zabrania. Adaś ma dopiero 4 lata. Boję się myśleć, jaki wyrośnie z niego nastolatek.

 

Marek

Rozeszliśmy się 6 lat temu. Córka ma dzisiaj 11 lat, a matka robi wszystko, by całkowicie wykreślić ojca z jej życia. Praktycznie nie mam już z nią kontaktu, a o sposobie wychowania świadczy chociażby fakt, iż sąd zlecił matce przymusową terapię psychologiczną. Ona się do tego nie stosuje i postanowienie sądu stało się niewykonalne. Nie ma uwarunkowań zmuszających do przestrzegania orzeczeń, a jeśli nawet są, to i tak nie do zrealizowania. Przestałem być dla swojego dziecka ojcem. Zwraca się do mnie po imieniu. Obraża mnie. Do mojej siostry, a swojej cioci wcale się nie odzywa. Wszystko przez manipulację byłej partnerki. Pozostały uczucia i muszę sobie z tym radzić, ale najbardziej dokucza myśl, kim będzie moje dziecko gdy dorośnie. Trudno spodziewać się, że wychowane w takich warunkach, otoczone perfidią i w wypaczonym postrzeganiu kontaktów międzyludzkich poradzi sobie. Boję się o zmiany jakie mogą zajść w jej osobowości. Boję się o nią, a zostałem odrzucony. Moje dziecko stało się narzędziem zemsty na mnie.

 

Piotr

Marzena ma 11 lat i od 2015 r. była żona utrudnia mi kontakt z dzieckiem do tego stopnia, że sprawą zajmował się sąd nakazując umożliwienie komunikowania się z dzieckiem. Problem w tym, że jest to niewykonalne. Mogę oczywiście do niej zadzwonić, ale najczęściej nie odbierze tłumacząc później, że mama wyciągnęła kartę z telefonu. Ostatni raz rozmawiałem z nią 8 stycznia ubiegłego roku. Dziecko jest bez przerwy manipulowane. Według oceny biegłych jest w głębokim konflikcie lojalnościowym wobec matki. Sprawa trafiła do sądu. Wokanda jest ciągle przekładana. Wydaje mi się, że takie przypadki należy rozpatrywać z urzędu i szybko. Specjaliści piszą o zaburzeniach emocjonalnych matki i nic się nie dzieje. Ona nadal robi wszystko, by wymazać ojca z pamięci dziecka. Psychicznie już dzieje się ogromna krzywda. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność, gdy dojdzie do tragedii? Nie wiem, czy dziecko jest zdrowe, czy nie. Natomiast mnie potrafili rozliczyć, gdy poprosiłem fotografa o zrobienie kilku zdjęć podczas I Komunii córki. Końcem 2017 r. złożyłem do sądu wniosek o rozszerzenie kontaktów z córką. Do dzisiaj sprawa nie została rozstrzygnięta. Pozbawiono mnie możliwości powiedzenia dziecku, że też go kocham, a rodzina nie zamyka się w obrębie mamy.

 

Napędzający się dramat

Opowieści odrzucanych rodziców są porażające. Mówią o perfidnych i wyrachowanych metodach, które są niczym innym jak przemocą skierowaną na własne dziecko. Zaznaczają, że problem narasta lawinowo, a analizy pokazują, że stan psychiczny dzieci i młodzieży jest coraz gorszy. Dlatego eliminowani z życia własnego dziecka rodzice wspomagają się wzajemnie. Tworzą nieformalne grupy. Razem łatwiej im walczyć o swoje prawa i dobro dzieci. Spotykając się zauważają, że takich osób jest w najbliższym środowisku wiele. Obchodzony pod koniec kwietnia nieformalny międzynarodowy Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej, jako formy przemocy psychicznej oraz Dzień Dziecka skłoniły ich do spotkania i pokazania problemu. Wśród wyalienowanych rodziców przeważają ojcowie, ale spotykamy też matki. Są to różni ludzie. Mają jeden cel. Chcą, by ich córka, czy syn wyrośli na porządnych ludzi. By nie były zmanipulowanymi jednostkami z zaburzoną osobowością. – Najłatwiej, najcelniej i najskuteczniej jest uderzyć rodzica poprzez jego dziecko, krzywdząc je przy tym maksymalnie – podkreślają, zapewniając że na pierwszym planie stawiają ich dobro. Ze swoją traumą muszą zmagać się sami.

Wraz z wzrastająca liczbą rozwodów i spraw, gdzie na wokandzie toczy się spór o kontakty z dzieckiem i ich utrudnianie przez jednego z rodziców problem narasta.

 

Czym jest alienacja

Podstawową zasadą w sprawach rodzinnych, w których występują rozstrzygnięcia dotyczące dzieci jest zadbanie o ich dobro. Odgrywa ono pierwszoplanową rolę we wszystkich sprawach i bezpośrednio wynika z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Niestety rzeczywistość nie zawsze idzie w parze z założeniami. Przeciągające się sprawy, często brak kompetencji, a także jednostronne patrzenie powodują, że dochodzi do eliminowania jednego z rodziców z życia dziecka i sami rodzice często fundują swoim dzieciom emocjonalne traumy. Alienacja rodzicielska to według definicji perfidna i wyrafinowana forma przemocy wobec własnego dziecka prowadząca do całkowitej destrukcji jego osobowości. Jest traktowana jako przemoc psychiczna wypaczająca model relacji międzyludzkich w rodzinie, poczucie bezpieczeństwa a także osobowość. Dziecko żyje w podświadomym lęku. Wpajana jest mu arogancja oraz świadomość, że można manipulować ludźmi i bawić się ich emocjami bez względu na konsekwencje. Jeden z rodziców, przeważnie jest to matka, izoluje drugiego, wzbudza niechęć oraz poczucie, że jest on gorszy, mniej wartościowy, a kontakty z nim są stratą czasu. To także ośmieszanie rodzica oraz wzbudzanie poczucia winy, a nawet nakaz wybierania między ojcem a matką. Psychologowie oceniają, że rezultatem takich działań jest zaburzenie więzi rodzinnych oraz wystąpienie negatywnych objawów w sferze emocjonalnej, poznawczej i behawioralnej dziecka, które w tej sytuacji po prostu niezaprzeczalnie cierpi. Według nich problem ten jest formą przemocy wobec dziecka i wymaga terapii i interwencji prawa rodzinnego.

 

Druk nr 63

O ważności problemu świadczy fakt, że sprawą zajęli się parlamentarzyści. Sprzeciw wobec alienacji rodzicielskiej godzącej w dobro dziecka zawarty w senackim druku nr 63 jest ciągle dyskutowany i budzi różne emocje. Zakłada on zwiększenie znaczenia opieki naprzemiennej oraz wprowadza kary za działania o charakterze alienacji. Opinia Krajowej Rady Sądownictwa dotycząca projektu jest pełna wątpliwości. Sędziowie zwracają uwagę na brak badań i mają obawy przed wprowadzaniem prawa karnego przy rozpatrywaniu tego rodzaju spraw.

 

Rozdarte dzieci

Odrzucani przez byłych partnerów rodzice chcą mieć wpływ na wychowanie swoich dzieci. Chodzi im nie tylko o utrzymanie więzi emocjonalnej, ale także o zapewnienie im normalnych warunków dorastania. Zauważają również, że system prawny dopiero dorasta do problemu, a ten staje się z dnia na dzień powszechniejszy.

Rodzice, którzy zgodzili się porozmawiać o dotykającej ich bezpośrednio alienacji przytaczali drastyczne fakty. Z ich opowieści wynikała tragedia rozerwanych uczuciowo dzieci i potężna manipulacja w ich osobowościach. Nie pokazujemy ich twarzy. Zmieniliśmy też imiona, chociaż zgodzili się na podanie danych. Robimy to ze względu na dobro dzieci. Im wystarczy to, co fundują najbliżsi.

erka