W ostatnim czasie odebrane zostały prace na zewnątrz budynku dawnej cerkwi, a obecnie kaplicy pogrzebowej, gdzie od wielu miesięcy trwała renowacja obiektu. Podczas odbywających się ponad dwa lata prac, dokonano kilku ciekawych odkryć.
O kaplicy, czyli dawnej cerkwi Opieki Matki Bożej, pisaliśmy na naszych łamach wielokrotnie. Podczas prac prowadzonych przez Parafię Rzymsko-Katolicką pw. Św. Michała Archanioła w Kańczudze, w ramach inwestycji pn. „Konserwacja i restauracja elewacji dawnej cerkwi greckokatolickiej pw. Opieki NMP w Kańczudze”, okazało się, że obiekt jest najprawdopodobniej jedyną średniowieczną budowlą sakralną obrządku wschodniego w Polsce. Prowadzone prace konserwatorskie ujawniły, że cerkiew jest znacznie starsza, niż dotychczas sądzono. Dowodem na to są ujawnione polichromie z podpisem prawosławnego biskupa z XVI wieku. Nie pochodzi ona więc z XVIII wieku, a nawet nie z XVI, bowiem biskup podpisał się podczas renowacji obiektu, co pozwala przypuszczać, że jest on jeszcze starszy. Potwierdzają to też zresztą m.in. odkryte gotyckie mury.
Ostatnie prace
Prowadzone przez ponad dwa lata prace, co jakiś czas przynosiły kolejne ekscytujące odkrycia. Były to m.in. stare monety z okresu jagiellońskiego, kolejne polichromie pod warstwami tynku, fundamenty ołtarza i dawnej posadzki, a także fragmenty ludzkich kości. W marcu br. Wojewódzki Konserwator Zabytków przeznaczył 50 tys. zł na dalsze prace renowacyjne w cerkwi. Teraz prace wewnątrz i na zewnątrz budynku zostały zakończone i odebrane przez specjalną komisję, o czym poinformował w niedzielę, 20 lipca, w ogłoszeniach parafialnych ks. proboszcz Wojciech Pac. Ostatnie prace, które zostały do wykonania, to renowacja zabytkowej posadzki. Jej zakończenie przewidywane jest na 31 października br. Już teraz można oglądać efekty i historię prowadzonych prac, ponieważ w przedsionku kańczuckiego kościoła parafialnego zostały wystawione obrazujące je fotografie.
Nie tylko cerkiew
Jednak nie tylko dawna cerkiew poddana była pracom renowacyjno-konserwatorskim. Te wcześniej miały miejsce również w samym kościele parafialnym pw. św. Michała Archanioła w Kańczudze. I tam było co odkrywać – m.in. pod warstwami tynku w prezbiterium odnaleziono renesansowe freski przedstawiające wici roślinne, jabłka i święte postacie oraz starodawne dokumenty, czyli tak zwaną kapsułę czasu z XIX wieku. Ks. proboszcz W. Pac ma świadomość, jak cenne obiekty znajdują się w Kańczudze i stara się, by przywrócić je do świetności. Po renowacji kościoła i dawnej cerkwi ma też pomysł na remont budynku przy plebanii, gdzie chciałby utworzyć coś na wzór izby pamięci, miejsca z pamiątkami związanymi z parafią i miastem. Ksiądz żałuje też, że nie udało się do tej pory niczego zrobić z kańczuckimi lochami, które mogłyby stać się kolejną atrakcją turystyczną miasta. Jego zdaniem wystarczyłaby nawet krótka, ok. 300-metrowa trasa, która mogłaby mieć początek w okolicach głównego skrzyżowania. Tam, gdzie fragmenty podziemnego przejścia odkryte zostały niedawno podczas remontu drogi wojewódzkiej.
– Jedno z wejść znajduje się nawet na plebanii. Gdy Tatarzy najechali Kańczugę, jeden z moich poprzedników wziął pieczęcie i bezpiecznie opuścił parafię labiryntem podziemnych korytarzy – dodaje na zakończenie ks. proboszcz.
Z pewnością Kańczuga kryje jeszcze wiele tajemnic, ale być może z czasem, uda się je jeszcze odkryć.
DP
