Dwaj bracia, mieszkańcy powiatu przeworskiego zginęli w katastrofie prywatnego śmigłowca pod Rzeszowem. Do tragedii doszło w sobotnie popołudnie, 29 listopada. Krzysztof i Mariusz byli znani w Przeworsku, obaj prowadzili rodziną firmę SupFol. – To niepowetowana strata dla mieszkańców regionu – mówi Dariusz Łapa, starosta przeworski.
Maszyna rozbiła się w pobliżu drogi prowadzącej do miejscowości Cierpisz w powiecie łańcuckim, a zgłoszenie o wypadku dotarło do służb ratunkowych o godzinie 15.50. Śmigłowiec typu Robinson R44 po zderzeniu z ziemią natychmiast stanął w płomieniach. Akcja ratunkowa była wyjątkowo trudna ze względu na nieprzystępny teren. W działaniach uczestniczyła Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna, Policja oraz Wojska Obrony Terytorialnej. Strażacy musieli korzystać z quadów, aby dotrzeć na miejsce katastrofy. Niestety życia dwóch osób, które znajdowały się na pokładzie, nie udało się uratować. – Na miejsce katastrofy zadysponowano 15 zastępów straży pożarnych powiatu rzeszowskiego oraz Specjalistyczną Grupę Dronową z KP PSP w Przeworsku. Nasze działa polegały na ugaszeniu pożaru wraku śmigłowca, zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i przeszukaniu terenu w celu wykluczenia obecności dodatkowych osób, które mogły znajdować się na pokładzie – informują w Komendzie Wojewódzkiej PSP w Rzeszowie.
Mieszkańcy są w szoku
– To byli nasi mieszkańcy – mówi Antonii Żyła, sołtys Studziana pod Przeworskiem. – jesteśmy w szoku. Cała społeczność naszej wsi mocno to przeżywa. Oni mieszkali tu z rodzinami od urodzenia, niemalże 800 metrów od mojego domu. Straszna tragedia – podkreśla sołtys. – Nie ma słów, by opisać ten dramat. Osobiście nie znałam ani Krzysztofa, ani Mariusza, ale oczywiście z widzenia jak najbardziej i wiem kim byli. Jesteśmy małą miejscowością, więc trudno, żeby ludzie się nie kojarzyli. Wieść o tym wypadku bardzo szybko się rozeszła. Chociaż minęło już kilka dni, to wciąż panuje u nas taka aura bezradności i przygnębienia – opowiada pani Anna, starsza kobieta napotkana w poniedziałkowy ranek w miejscowym sklepie. – Wiadomość o śmierci Mariusza i Krzysztofa przyjąłem z wielkim smutkiem. Ich odejście to niepowetowana strata dla mieszkańców regionu. Pozostawili po sobie wiele dobra i życzliwości, które na długo pozostaną w pamięci tych, którzy mieli okazję ich poznać. Odeszli młodzi, przedsiębiorczy ludzie, aktywnie zaangażowani w życie lokalnej społeczności – napisał, składając kondolencje starosta przeworski Dariusz Łapa. – Łączymy się w bólu z rodzinami zmarłych braci. Składam wyrazy serdecznego współczucia, zapewniam o naszej pamięci i modlitwie – dodał Daniel Krawiec, wójt Gminy Przeworsk. Obaj bracia byli mocno zaangażowani w rozwój swojej firmy i lokalnej społeczności. Przedsiębiorstwo przez lata budowało markę SupFol, która zajmuje się produkcją opakowań foliowych jako firmę rodzinną. Mariusz pełnił funkcję Prezesa Zarządu, a Krzysztof był członkiem zarządu. W bieżącym roku, jak i w poprzednim ich firma zdobyła Podkarpacką Nagrodę Gospodarczą w kategorii „Najlepszy produkt 2025”. SupFol.
Zboczyli z kursu, lecieli nisko
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekazał, że oddelegowano zespół do wyjaśnienia przyczyn tragedii. Okoliczności rozbicia się maszyny będzie badać policja i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Tymczasem o wszczęciu śledztwa dotyczącego katastrofy lotniczej poinformowała już Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że helikopter Robinson R44, lecący z Krosna z międzylądowaniem w Zagorzycach i kierujący się w stronę Przeworska, miał problemy na wysokości miejscowości Malawa. – Śmigłowiec niespodziewanie zboczył z kursu na północ, wykonując łuk przy jednoczesnej utracie wysokości. Lecąc nisko, zaczął zahaczać o korony drzew, aż w końcu około godziny 15:35 rozbił się w lesie w Cierpiszu, około 700 metrów od drogi między Malawą a Wolą Rafałowską – mówi Zastępca Prokuratora Okręgowego Katarzyna Drupka. Po wystartowaniu na lotnisku w Krośnie pilot śmigłowca wykonał niski przelot „lot koszący” (krótki film, na którym można zobaczyć ten manewr jest dostępny w sieci – przy. red), to lot samolotu lub śmigłowca na bardzo małej wysokości nad ziemią, zazwyczaj poniżej 30-50 metrów, co przypomina „koszenie” terenu. Co działo się później i dlaczego maszyna się rozbiła na razie nie wiadomo. – Dotychczasowe czynności nie pozwoliły na ustalenie przyczyny tragedii. Wśród potencjalnych czynników branych pod uwagę znajdują się przede wszystkim wyjątkowo trudne warunki atmosferyczne – podkreślają w prokuraturze. Zgodnie z przepisami, wstępna opinia PKBWL dotycząca wypadku powinna zostać opublikowana w ciągu 30 dni od zdarzenia.
ST
