Z logiką na bakier, czyli wymiana pieców

– Końcem maja dostaję informację, że ciągu kilku dni mam wpłacić zaliczkę, a piec będzie kosztował ponad 40 tys. zł. Innego wybrać nie mogę. Kosmicznie drogi, więc rezygnuję z udziału w projekcie. W ubiegłym tygodniu następuje zmiana założeń i już sam mogę piec wybrać. Znajduję czterokrotnie tańszy i składam wniosek o ponowne włączenie do niskoemisyjnego planu – tłumaczy jeden z uczestników projektu „Ekologiczne partnerstwo miasta Jarosławia i gminy Pawłosiów – realizacja planów niskoemisyjnych”, czyli zamiany kopciuchów na piece ekologiczne.

 

Jarosław jest w czołówce miast z dużym stężeniem smogu. W zmniejszeniu zadymienia ma pomóc wymiana pieców centralnego ogrzewania na nowocześniejsze. Miasto w 2016 r. przystąpiło do takiego projektu licząc na unijne dofinansowanie. Zgłosili się chętni. Wpłacili po kilkaset złotych. Projekt nie przeszedł. W 2018 r. ponowiono starania. Tym razem się udało. – Uczestniczyłem w obu projektach. W czerwcu ubiegłego roku dostałem zawiadomienie, że mój wniosek został oceniony pozytywnie, czyli dostanę dofinansowanie do wymiany pieca – wyjaśnia jarosławianin. Niemal rok później dostał pismo z Ratusza, że trzeba potwierdzić uczestnictwo i dokonać wpłaty. Był tylko jeden warunek – należało przyjąć piec oferowany przez firmę z Częstochowy kosztujący razem z przyłączami prawie 50 tys. zł. – Jedna dziesiąta wartości domu za sam piec. Cena z kosmosu. Zrezygnowałem. Z tego co wiem inni też się wycofywali. Kilka dni później zmiana zdania. Trudno się połapać w urzędniczych wizjach – mówi.

 

A jednak nie można wybierać

– Wykonawcę/dostawcę kotłów wybrano w ramach przetargu nieograniczonego. Zgodnie z założeniami projektu, o czym każdy zainteresowany mieszkaniec był poinformowany, firma będzie montować nowe kotły (odpinając stare) do istniejącej instalacji grzewczej. Każda osoba deklarująca udział w projekcie miała określony rodzaj kotła (pieca), jego parametry, ale nie producenta – wyjaśnia Iga Kmiecik, rzecznik prasowy burmistrza Jarosławia. Czyli przed rozstrzygnięciem każdy uczestnik wiedział jaki kocioł mu zamontują, ale nie wiedział kto go dostarczy. – Wynikało to z oczywistego faktu, że przy opracowaniu specyfikacji istotnych warunków zamówienia w przetargu, z uwagi na obowiązujące przepisy o zamówieniach publicznych, Gmina Miejska Jarosław nie mogła wskazać konkretnego producenta kotłów – tłumaczy rzecznik. Przetarg wyłonił firmę i ona odpowiada za kotły. – Osoby, które przystąpiły do projektu, nie mają więc obecnie możliwości wyboru kotła innego producenta, niż wyłoniony w przetargu – podkreśla I. Kmiecik. Tą firmą jest częstochowska spółka Eco-Team Sp. z o.o. Sp. k.

– Dotychczas trzy osoby złożyło pisemne rezygnacje z udziału w programie, 189 osób z 233 uczestników z Jarosławia wpłaciło kwoty wynikające z rozliczenia dofinansowania, potwierdzając tym samym swój udział. W urzędzie została utworzona lista rezerwowa zawierająca 22 osoby potencjalnie zainteresowane wymianą kotła, które po ustaleniu ostatecznej liczby osób rezygnujących, będą miały możliwość skorzystania z udziału w projekcie – informuje rzecznik.

 

Podsumowując. Przed rozstrzygnięciem przetargu każdy uczestnik wiedział jaki rodzaj kotła zostanie u niego zamontowany jeśli projekt przejdzie. Nie wiedział natomiast kto ten kocioł dostarczy. Nie miał i nie ma żadnego wpływu na dostawcę, bo jego wyłonił przetarg. Z wyjaśnień wynika, że interweniujący w Gazecie Jarosławskiej mieszkaniec musi pogodzić się z narzuconym kotłem albo zrezygnować z udziału w projekcie. Wszystko będzie zgodnie z przepisami i dostanie kocioł znacznie droższy niż dostępne na rynku.

erka