Z innej perspektywy

Kilka dni temu powitaliśmy nowy rok. Wielu ma nadzieję, że będzie on lepszy od poprzedniego, ale patrząc na to, co się działo w 2020 roku, jesteśmy ostrożni w planach i nadziejach z nim związanych. Nikt już nawet nie mówi, że gorzej być nie może, bo a nuż się sprawdzi?

 

Tak właśnie działa perspektywa. Prawdopodobnie rok temu życzyliśmy sobie zupełnie czego innego, niż teraz. Zmieniły się okoliczności i sposób postrzegania. Tak jak we wspomnieniach z dzieciństwa. Górka, z której zjeżdżało się sankami „na łeb, na szyję”, wydawała się ogromna. Dziś jest zaledwie wzniesieniem. Czy zawsze taka była? Pewnie tak. Jako dziecko jednak widzieliśmy ją inaczej. Wszystko stanęło na głowie zmuszając nas do wyjścia poza utarte schematy.

Właśnie rozpoczęły się zimowe ferie. W rozmowie radiowej egzaminator maturalny radzi, by maturzyści wykorzystali ten czas na nadrobienie zaległości. Co w takim razie, według niego, robili podczas zdalnych lekcji przez ostatnie tygodnie? Pewnie odpoczywali, skoro teraz, w czasie przerwy od nauki, zaleca im jeszcze większą orkę.

Niektórym wydaje się, że jeśli dużo mówią, pozostali uznają ich za inteligentnych. Inni uważają, że jeśli nakrzyczą na kasjerkę w sklepie, reszta pomyśli, że są kimś. Alkoholicy z kolei myślą, że w każdej chwili mogą przestać pić. O tym, jak mamy żyć, często mówią nam osoby, których działania w zupełności przeczą słowom. Ktoś, kto nie założył jeszcze swojej rodziny, mówi nam, jak powinniśmy wychowywać własne dzieci. Osoba, która w ukryciu zdradza małżonka, głośno grzmi o wartościach i wzorcach. Z ich perspektywy najwyraźniej wynika, że to co robią, jest słuszne.

Zegarynka istnieje i ma się dobrze. Źródła podają, że nadal tysiące Polaków chce sprawdzić, która godzina, albo czy na pewno automatyczna pani w słuchawce odezwie się do nich. Może to być też niestety dowód na to, że część z nas jest tak samotna, że łączy się z zegarynką, by choć na chwilę mieć złudzenie, że z kimś rozmawia.

Tempo życia i oczekiwania jakie wobec siebie mamy, powodują coraz większe napięcie. Specjaliści od rozwoju osobistego twierdzą, że tym mniejszy stres odczuwamy, im bardziej wzrasta nasza zdolność do odczuwania wdzięczności. Proponują nawet codzienne ćwiczenia polegające na zapisywaniu tego, za co możemy być wdzięczni. Mogą to być nawet drobiazgi. Skoro potrafimy dostrzegać drobne błędy i niedociągnięcia u innych, taka czynność tym bardziej nie powinna sprawić nam problemu.

 

Dominika Prokuska