Tunel, którego miało nie być

Tunel, którego miało nie być

7 stycznia 2021 Wyłącz przez geistchen

Tunel w Szklarach (gm. Hyżne) jest częścią linii kolei   wąskotorowej, popularnej „Dynówki” na trasie Przeworsk – Dynów. Starania o budowę tej linii trwały od początku lat 90. XIX wieku. Początkowo tunelu w Szklarach nie było w projektach. Powstał, gdyż władze austro-węgierskie potrzebowały swoistego zaworu bezpieczeństwa na wypadek przejęcia lini przez wojsko wroga. Dzisiaj jest jedną z największych atrakcji turystycznych.

 

Tunel w Szklarach to najdłuższy tunel kolei wąskotorowej w Europie. Jego długość to 602 m. Stojąc przy wejściu z jednej strony, widzimy niewielki punkt wylotowy z drugiej strony. Niewątpliwie robi to wrażenie. Tory wychodzące z tunelu wiją się przed siebie jak wstążka na wietrze. Wzgórze skrywające wiekowy tunel porośnięte jest drzewami. Sklepienie wewnątrz tunelu wykonane jest z piaskowca. Przy wejściu zachowały się elementy drewnianej konstrukcji. Kiedyś były tu drewniane wrota po obu stronach. Były one zamykane na zimę. Dziś hula tu wiatr, tworząc przedziwne melodie. Mroźną zimą natomiast w tunelu tworzą się niesamowite kryształowe sople.

Pozostałości po drewnianych wrotach

Wtedy klimat staje się tu baśniowy. Tunel w Szklarach powstał w czasach zaborów, gdy ówczesną Galicją rządził cesarz monarchii Austro-Węgier. Jak mówią miejscowi „zbudowany został za Franca Jozefa”. Starania dotyczące budowy linii kolejowej trwały już od 1891 roku. Rozpoczął je znany działacz ludowy Karol Lewakowski. Od 1894 roku książę Andrzej Lubomirski prowadził także takie starania. Planował on uruchomienie cukrowni w Przeworsku. W związku z tym trzeba było dostarczyć w jakiś sposób buraki od rolników z odległych miejscowości. Książę nie był osamotniony w swoich staraniach. Pomoc zadeklarował również hrabia Scipio del Campo, właściciel Łopuszki Wielkiej i Skrzyński z Bachórza. Przez kilka lat władze austro-węgierskie odmawiały zgody na realizację tego pomysłu. Zgodzili się dopiero wtedy, gdy uwzględniono w projekcie taki element na trasie, dzięki któremu szybko można by przerwać linię kolejową poprzez wysadzenie w powietrze w przypadku przejęcia kolei przez wrogie wojska. Stał się nim tunel w Szklarach. Budowa tunelu była niesamowicie trudnym zadaniem. Jego budowę rozpoczęto w 1903 roku. Jednak już rok później został ukończony, jak zresztą cała trasa kolei wąskotorowej. – Interesuję się lokalną historią. Z tego co wiem tunel, który powstał w Szklarach przekopywali Szwedzi i Włosi. Najciekawsze, że robili to z dwóch stron jednocześnie. Ich inżynierowie tak to wszystko wyliczyli, że spotkali się w połowie drogi. Nie było ani metra odchyłu na takiej odległości. Przecież to 602 metry. Jak się patrzy w tunel to widać tylko mały otwór naprzeciw. To było wyzwanie. Dokonali jednak tego. Dzisiaj ludzie jeżdżą „Dynówką” między innymi, by przejechać w ciemnościach tym tunelem. Jest to wielka atrakcja – mówi pan Czesław z Manasterza. Z tunelem tym związana jest również historia o duchu. – W tym tunelu straszy. To duch kolejarza, który jeździł dawno temu tą trasą. Właśnie ten tunel wybrał jako miejsce, by zakończyć swoje życie – dodaje pan Czesław.

Tunel, jak też cała linia przeworskiej kolei wąskotorowej, cieszy się sporym zainteresowaniem nie tylko pasjonatów historii. Rodzinne wycieczki „Dynówką” od wielu sezonów to standard. – Od lat jeździmy na wakacjach kolejką wąskotorową do Dynowa. Dzieci uwielbiają moment, gdy pociąg wjeżdża do tunelu. Jest ciemno i tajemniczo. Słychać wtedy piski podekscytowanych dzieciaków. Jest to frajda dla nich, ale również dla dorosłych. Po wyjechaniu z tunelu wszyscy wychodzą z wagonów i robią pamiątkowe zdjęcia – mówi pochodząca z Kańczugi pani Sylwia. Na trasie kolei wąskotorowej jest wiele atrakcji. Same przystanki to zabytkowe i klimatyczne galicyjskie dworce kolejowe. W Kańczudze dodatkowo znajduje się interesująca, zbudowana z cegły wieża ciśnień. Można by jeszcze wiele rzeczy wymieniać. Tunel w Szklarach jest jednak największą lokalną atrakcją. Jest również częścią historii związanej z czasami zaborów i przeworską cukrownią. Przetrwał zarówno pierwszą jak i drugą wojnę światową. Jak to zwykle bywa miejsca takie obrastają różnymi podaniami i legendami. Duch kolejarza ponoć przemierza co dzień ten długi tunel. Czy straszy tam czy nie, jedno jest pewne – nie ma takiego drugiego tunelu w Europie.

 

Marcin Sobczak