Szkoła gwałtu

Rok temu o tej porze szkoły przechodziły na zdalne nauczanie. Dziś raczej nie ma o tym mowy, choć pojedyncze szkoły czy klasy na które wypadła kwarantanna chwilowo z takich opcji korzystają. Przynajmniej na chwilę można więc wrócić do obecności w szkole z poziomu własnego łóżka. Wtedy nie razi tak bardzo makijaż bądź strój, uznany przez niektórych za niestosowny. Wyższe klasy szkoły podstawowej czy szkoła średnia to niełatwy okres. To czas poszukiwania siebie, bycia pod ciągłą obserwacją i presją otoczenia, ale nadal to też czas, gdy jest się uczniem pod opieką rodzica w domu i nauczyciela w szkole. Kto z nas nie pamięta batalii ze starszymi o krótką spódnicę, umalowane usta, czy irokeza na głowie. Nie pamiętają tego najwyraźniej niektórzy nauczyciele, którzy w swoich szkołach zwracają uwagę dziewczynom na to, by swoim strojem nie prowokowały chłopców, bo oni dojrzewają, a muszą się przecież skupić na nauce. O uwadze na temat krótkiej spódnicy na zbyt szerokich biodrach uczennicy było głośno w całym kraju. Czy nauka zdalna i związane z nią odosobnienie nie przysporzyły już młodzieży wystarczających powodów do pogorszenia nastroju? Ile mamy stwierdzonych depresji, ile samobójstw wśród osób poniżej 18 roku życia? Takie uwagi na pewno nie pomagają, a wręcz przeciwnie. I można je przekazać w zdecydowanie inny sposób.

Czy zwracanie się do dziewczyn z uwagami, by te się nie malowały, nie ubierały bluzek na ramiączkach czy spódnic (w ogóle) ze względu na swoich kolegów, nie prowadzi do utwierdzenia w przekonaniu, że to kobieta jest winna, jeśli dojdzie do np. gwałtu? Czy to ona powinna zadbać, by nie prowokować? Bo przecież jeśli była w sukience i szła sama przez park, to przecież aż się prosiła o nieszczęście – czy nie taka jest pierwsza nasza myśl? I w drugą stronę, czy naprawdę chcemy robić z młodych mężczyzn zwierzęta, które jeśli dziewczyny się nie przypilnują, od razu się na nie rzucą i nie powstrzymają swoich żądzy? Naprawdę mamy o nich aż tak słabe zdanie? Takie właśnie uwagi ze strony szkoły, społeczeństwa, przekazów medialnych – one nie chronią. One popierają kulturę gwałtu i od najmłodszych lat wtłaczają w młodzież stereotypy znane od dawna. Nie mówimy tu oczywiście o stroju wyzywającym, nieadekwatnym do miejsca i czasu, czy nastolatkach „zrobionych” tak, że wyglądają na dorosłe kobiety, ale o sytuacji gdy doszukuje się czegoś, czego nie ma, w zwykłych rzeczach, bez podtekstu – zwracając tym samym na to uwagę i sugerując sposób myślenia na ten niekoniecznie właściwy. Mowa tu np. o upominaniu dziewczyn przy chłopcach, na forum klasy, za włożenie białej bluzki, czy pomalowanie rzęs, co ponoć ma przeszkadzać w nauce. Czemu nadal chcemy kolejne pokolenia wychowywać w poczuciu winy, wstydu i cichej akceptacji dla przemocy, bo „tak już było i będzie”? Mamy przecież szansę, by próbować zmienić to myślenie.

 

Dominika Prokuska