Od przedszkola do Opola?

Od przedszkola do Opola?

18 sierpnia 2020 Wyłącz przez geistchen

„Śpiewać każdy może trochę lepiej, lub trochę gorzej…” – mówią słowa piosenki. Jednak najlepiej na festiwalu może zaśpiewać tylko jedna osoba. Taką osobą jest Aleksandra Wajda. Mieszkająca w Przeworsku wokalista zajęła I miejsce w IV Ogólnopolskim Festiwalu Pieśni Legionowej w Ząbkach.

 

Finał festiwalu odbył się 9 sierpnia, artystka wykonała utwór „Orlątko”. Aleksandra inspirowała się występem ubiegłorocznej laureatki Anny Loranty, która śpiewała tę samą piosenkę. W aranżacji zwycięskiego występu pomagał Aleksandrze Tadeusz Kałamarz, który od około dwóch lat przygotowuje dla niej podkłady muzyczne

 

Czy było trudno?

Przeworska artystka miała przed sobą nie lada wyzwanie, gdyż w eliminacjach brało udział około 200 uczestników, a w ścisłym finale znalazło się ponad 20 osób. Aleksandra przyznaje, że jest to jak dotychczas jej największe osiągnięcie muzyczne i nie szczędzi ciepłych słów pod adresem organizatorów. Jestem zadowolona zarówno ze swojego występu, jak i przebiegu i organizacji festiwalu. Ogromne wyrazy uznania dla jego pomysłodawcy pana Wojciecha Bardowskiego oraz dla organizatorów a w szczególności dla pani Zofii Paczóskiej. Moim zdaniem jest to festiwal bardzo przyszłościowy i każdy wokalista powinien spróbować w nim swoich sił.

 

Od czego się wszystko zaczęło?

Aleksandra rozpoczęła swoją przygodę z muzyką ponad 11 lat temu, gdy w wieku 9 lat wzięła udział w konkursie „I ty możesz śpiewać”. Zajęła w nim III miejsce, będąc jednocześnie najmłodszą uczestniczką. Jej najodleglejsze wspomnienie związane ze śpiewem pochodzi z czasów zerówki. Miałam 6 lat, gdy przedszkolanki usłyszały, jak sobie podśpiewuję. Zaproponowały mi występ wokalny dla rodziców. Wykonałam wówczas piosnkę „Niech mówią, że to nie jest miłość” Piotra Rubika.

Dalsze plany muzyczne

Wokalistka przez 5 lat pobierała profesjonalne lekcje śpiewu pod przewodnictwem dr Anny Czenczek w Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie. Jak się dowiadujemy, nie jest to prawdopodobnie ostatni etap jej kształcenia muzycznego. Planuję wybrać się na Akademię Muzyczną w Katowicach, ale bardzo trudno się tam dostać. Śmiem twierdzić, że to najlepsza i najbardziej wymagająca uczelnia w Polsce. Jakkolwiek potoczy się moja historia, najważniejszym nauczycielem, który odegrał w moim muzycznym życiu największą rolę, pozostanie mój tata – Piotr Wajda. Aleksandra opanowała również grę na skrzypcach.

Jakie cele stawia przed sobą artystka? Zapytana o to, jaki festiwal najbardziej chciałaby wygrać, odpowiada coś zgoła innego. Moim największym marzeniem nie jest żaden festiwal a wydanie płyty z moją autorską muzyką. Będziemy śledzić dalszy rozwój kariery Aleksandry Wajdy i mamy nadzieję, że będzie ona obfitować w kolejne sukcesy czego redakcja życzy z całego serca.

Czytaj w papierowym wydaniu Gazety

 

Jakub Rzeźnik
Na fot. Aleksandra Wajda i Paweł Makuch – prezydent Pruszkowa