Na przełomie

Gdyby nie było roku 2020, to może nasze życie wyglądałoby zupełnie normalnie, wręcz zwykle i przeciętnie. Jednak rok się odbył i narobił niezłego zamieszania. Przekonaliśmy się, że jutro nie jest wcale takie pewne i nie musi się odbyć w taki sposób, w jaki sobie to zaplanowaliśmy. Czy rok 2021 będzie lepszy? Na szczęście o to nietrudno. Choć szczepionki, za które producenci nie chcą brać odpowiedzialności, raczej nie nastrajają optymistycznie…

 

Ale Jarosław, zupełnie przypadkowo, wykorzystał okres zastoju. Miasto w tym roku zamieniło się w jeden wielki plac budowy. Remonty utrudniłyby życie mieszkańcom dużo bardziej gdyby nie ograniczone poruszanie i zdalne nauczanie. Rozpoczęte prace pozwalają wierzyć w to, że nasze miasto się rozwija. Czas pokaże, czy tak jest rzeczywiście. Póki co, miejskie ozdoby choinkowe rozświetlają nadzieją rozkopane rowy.

 

Jak trwoga, to do… sklepu

Bóg się rodzi w stajence, ale wciąż szukamy Go w galeriach handlowych i na wyprzedażach. Trzeba zrobić to, trzeba zrobić tamto i przygotować się na świątecznych gości. A co z przygotowaniami na najważniejszego Gościa? Patrząc na liczbę klepsydr, to On decyduje kto dziś świętuje, a kto nie. Cóż, może bliżej nam intelektualnie do marketu niż na roraty.

 

Wszystko się zmieniło, ale nic się nie zmieniło

Szkoła przeszła z realnej na wirtualną, ale edukacja i tak nigdy nie istniała „w realu”. System dalej pcha w głowy dzieci i młodzieży tony bezużytecznych informacji i formuje młodych tak, jak klucz każe. Nauczycielska praca spadła na rodziców i nagle okazało się, że muszą poświęcić czas swoim dzieciom i je uczyć. Nie życia, ale tabelek i słówek.

 

Pandemia powinna zwrócić uwagę na kondycję fizyczną i psychiczną i dbałość o zdrowie. Niestety, konia z rzędem temu, kto zmienił swoje nawyki żywieniowe lub chociażby zaczął się ruszać, żeby wzmocnić swoją odporność. Teraz jeszcze bardziej zaczęliśmy sobie życzyć zdrowia, bo „jest najważniejsze”. Jak puste są to słowa świadczą wózki z zakupami pełne napojów ze sztucznymi barwnikami, reklamówki słodyczy, których skład zrozumie tylko biotechnolog i stoły wigilijne z mięsem pełnym konserwantów i sztucznych dodatków. Może więc najwyższy czas życzyć sobie dyscypliny, a wtedy będziemy bardziej dbali o zdrowie zamiast sobie go tylko życzyć i na nie czekać.

 

Tego życzę więc Wam i sobie na Nowy Rok. A na Święta… skupienia.

 

Sebastian Niemkiewicz