Brak wychowania czy choroba?

Brak wychowania czy choroba?

15 września 2020 0 przez geistchen

Pani Alina opisuje co przeżyła, zanim u jej 10-letniego syna zdiagnozowano Zespół Aspergera. Swoją historię opowiada po to, aby niepozorne objawy choroby, na którą cierpi jej syn przybliżyć innym rodzicom.

 


Reklama



Reklama


Mateusz od najmłodszych lat był inteligentnym dzieckiem. Rozwijał się prawidłowo. Nic nie wskazywało na to, że chłopiec może mieć jakieś zaburzenia. Problem pojawił się, gdy chłopiec poszedł do zerówki.

– Okazało się, że Mateusz był niedostosowany społecznie. Miał kłopoty z koncentracją. Nie mógł skupić uwagi ani usiedzieć w jednym miejscu. Miewał wybuchy agresji. Coraz częściej byłam wzywana do szkoły – mówi pani Alina.

Pani Alina zgłosiła się do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Nic tam jednak nie stwierdzono. Czas mijał, a zachowanie chłopca się nie poprawiało.

– Dalej dzwonili do mnie ze szkoły, bym przyjechała i zabrała syna. Zwalniałam się z pracy i jechałam tam. Ciężkie to dla mnie było. Byłam odbierana jako matka, która źle wychowuje swoje dziecko – opowiada.

Pewnego razu jedna z nauczycielek delikatnie zasugerowała, że Mateusz może mieć Zespół Aspergera. Pani Alina postanowiła to sprawdzić. Diagnoza potwierdziła się.

– Nie mogłam w to uwierzyć. Z jednej strony cieszyłam się, że już wiem, co dolega mojemu dziecku, a z drugiej byłam przerażona – wspomina pani Alina.

 

Później nie było lepiej

Mateusz dostał orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. W drugiej klasie odbywał zajęcia indywidualne z nauczycielem wspomagającym, co nie podobało się pani Alinie, która nie mogła zrozumieć, dlaczego jej syn  był odłączany od grupy, skoro problem tkwił w nawiązywaniu więzi społecznych, a nie w przyswajaniu nowego materiału. W klasie trzeciej nastąpiła lekka poprawa w zachowaniu. Nie trwała ona jednak długo. Pewnego razu doszło nawet do tego, że Mateusz pobił kolegę, a sprawa była zgłoszona na policję.

W toku dalszych działań pani Alina odwołała się do kuratorium. Podkarpacki Kurator Oświaty przeprowadził kontrolę sposobu zorganizowania nauki dla Mateusza. Ustalono, że wsparcie udzielone synowi pani Aliny nie było wystarczające. Mimo to, rodzice chłopca zdecydowali się przenieść syna do innej szkoły.

Jak wynika z opowieści pani Aliny, dziecko cierpiące na tę chorobę przynosi mnóstwo różnego rodzaju problemów. Na dodatek jego zachowanie jest często traktowane jako efekt braku wychowania, a nie wszystkie placówki wiedzą jak takiemu dziecku pomóc.

EK